niedziela, 14 kwietnia 2013

"Nevermore: Cienie" - Kelly Creagh

OPIS:

Varen zniknął. Schwytany w pułapkę koszmarnej rzeczywistości, gdzie chore sny Edgara Allana Poego stają się jawą, znajduje się poza zasięgiem żywych i umarłych. Isobel nie zgadza się go porzucić. Rusza do Baltimore, by odnaleźć Reynoldsa, tajemniczego mężczyznę, który co roku spełnia toast na grobie pisarza i który w ciągu ostatnich miesięcy oszukiwał ją i zwodził. To właśnie on posiada klucz do innego świata...
Kiedy Isobel znajduje wreszcie przejście, odkrywa, że miejsce, w którym przebywa Varen, zdążyło się zmienić. Świat przerażających istot zamieszkują również stworzenia, które zrodziły się w pełnym gniewu umyśle chłopaka. Miłość przemienia się w nienawiść, radość w smutek, śmiech w płacz. Isobel zaczyna powoli rozumieć, że ukochany stał się jej śmiertelnym wrogiem. 

"-Wspomnienia - powiedział jakiś melodyjny głos za jej plecami.- To pajęczyny, w które łapie się umysł."

MOJA OPINIA:

Varen został uwięziony w świecie snów. Isobel wróciła do rzeczywistości za pomocą Reynoldsa. Uwierzyła w jego kłamstwa. Dziewczynę dręczyło poczucie winy, obowiązek danej obietnicy. Przysięgła Varenowi, że go tam nie zostawi. Że wróci po niego. Izzy za wszelką cenę zamierzała się z tej przysięgi wywiązać. Okłamywała swoich rodziców, taiła najmroczniejsze sekrety, obmyślała plan, jak przedostać się do ukochanego, analizowała każdy swój sen, próbowała wszystko wychwycić. Nie zamierzała się poddać, nie pozwoliła, aby strach przed mroczną krainą snów, wykluczył ją z gry. Brnęła w to, bo obiecała. Bo nie zamierzała zostawić tam Varena. Pomimo wielu przeciwności losu, mimo wielu ran, które zadała najbliższym, udało się. Dziewczyna trafiła do krainy snów. Ale nie wszystko jest takim, jakim się wydaje... 

"Nie potrafiła nie zadać sobie pytania, czy to poczucie rozbicia i porzucenia w jakimkolwiek stopniu odpowiadało temu, co musiał czuć on, kiedy zdał sobie sprawę, że ona po niego nie wróci. Że jest sam. Absolutnie i bezwzględnie sam."

Po bardzo pozytywnych odczuciach względem pierwszej części dzieła pani Creagh, nie mogłam sobie odpuścić kontynuacji. Choć na starcie byłam nieco zniechęcona. Dlaczego? Ponieważ czytałam wiele recenzji, w których było napisane, iż "Cienie" nie dorównują swemu poprzednikowi. Że spadł poziom. Sama, rzecz jasna, musiałam się o tym przekonać. 

Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, było to, iż autorka nie pozwoliła, aby w książce nastała monotonia.
Każdy rozdział krył w sobie jakieś niespodziewane zdarzenie, jakąś informację, która zmieniała dalszy bieg wydarzeń, jakiś pomysł, który oświecał nie tylko główną bohaterkę, ale również czytelnika. Pisarka potrafiła mnie zaskoczyć i sprawić, że zaczęłam inaczej patrzeć na różne sytuacje. Brak monotonii jest ogromnym plusem, gdyż w kontynuacjach powieści jest ona bardzo często dostrzegalna.

Mimo iż Varen był nieobecny ciałem w książce, pamięć o nim nie zniknęła. Pani Kelly za każdym razem wplatała go w fabułę, przypominała nam o nim. Tym działaniem sprawiła, że czytelnik podobnie jak Isobel, zaczął za nim tęsknić. Czasem bardzo brakowało mi dialogów Gota. Podziwiałam również Izzy za to, że wciąż wierzy. Za to, że się nie poddawała. Ta dziewczyna pokazała jak silna jest miłość nawet na odległość. Udowodniła, że wiara może zdziałać wszystko. Uświadomiła, że strach nie zdoła pokonać miłości, bo to właśnie te uczucie, jest ponad wszystko. 

W "Nevermore: Cienie" mamy lepiej ukazane relacje rodzic - dziecko. Ukazują one, zwykłych rodziców i na pozór zwykłe dziecko z niezwykłymi problemami. Bardzo ciekawe było dodanie tego małego, acz istotnego wątku w fabułę. Dzięki temu łatwiej było zrozumieć ból, jaki czuła główna bohaterka, gdy zmuszona była okłamywać swych rodziców, oraz zdziwienie, jakie odczuwali rodzice, gdy ich dziecko przechodziło tak nienaturalną zmianę w zachowaniu.

"Gdyby zaczęła śnić, on mógłby ją znowu odnaleźć. Choćby miała z tego zapamiętać tylko urywki, choćby miała się natychmiast obudzić, i tak byłoby to lepsze niż nic."

W tej części Isobel ulega bardzo widocznej zmianie. Zdecydowanie dorośleje. Pokazuje jak trwała jest w swoich postanowieniach i na jaką odwagę jest się w stanie zdobyć w imię miłości. Jej przemyślenia nie są płytkie, wręcz przeciwnie. Znacznie różnią się od jej myśli, pomysłów, które miewała w poprzedniej części. Zastanawiałam się, co ją tak zmieniło. Pobyt w mrocznej krainie snów? Utracenie niedawno poznanej miłości? Chęć wywiązania się z danej obietnicy? Tęsknota? Strach? Wiara? Tutaj każdy zapewne będzie mieć odrębne zdanie. 

W kontynuacji dostrzegłam piękno stylu pani Kelly. Naprawdę bardzo mi się on spodobał. Od dawna nie czytałam książki, której język tak bardzo podbiłby moje serce. Opisy, emocje i uczucia, które zawarte są w  powieści, potrafią zachwycić czytelnika. 

Zakończenie tej pozycji bardzo mnie zaskoczyło. Nie wyobrażałam sobie takiego rozwoju wydarzeń. Ale to bardzo dobrze! Dobra książka to taka, która zaskoczy. Ostatnie rozdziały, nie pozwalają na nic innego, jak tylko sięgnąć po ostatni tom.

Moim zdaniem "Cienie" zdecydowanie trzymają poziom. O ile nie są lepsze od swego poprzednika. W tej części czytelnik, jest w stanie lepiej dostrzec niektóre rzeczy, na które dotąd nie zwracano uwagi. "Cienie" pokazują, jak silna potrafi być miłość, oraz to, iż wiara i determinacja potrafią zmienić wszystko. W tej części akcja rozwija się równie dobrze, co w poprzedniej. Zdecydowanie polecam! 

"- Czy… Czy cokolwiek z tego jest rzeczywiste? – spytała. – Czy ty jesteś rzeczywisty? 
Podniósł dłoń do jej policzka, jego palce musnęły jej skórę. 
- Nawet jeśli to wszystko jest snem – szepnął – to ja nim nie jestem."

16 komentarzy:

  1. Najcudowniejsza książka pod słońcem <3. Ubóstwiam ją i jej poprzedniczkę, o czym świadczą moje recenzje na tylnych okładkach :).

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety, przez tę część nie przebrnęłam i oddałam po stu stronach kumpeli, od której wypozyczyłam egzemplarz... Na pewno wrócę do serii, niestety nie wiem kiedy...

    OdpowiedzUsuń
  3. Od dawna mam na nią ochotę

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaraz wszyscy mnie za to shejtują, ale nie podobała mi się pierwsza część i nawet pozytywne opinie nie skłonią mnie do sięgnięcia po kontynuację. Natomiast cieszę się, że Tobie się podobała - moze po prostu ze mną jest coś nie tak :D

    OdpowiedzUsuń
  5. to o te "Cienie" Ci chodziło! haha, a ja myślałam, że o te: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/66206/cienie ;DDD

    cieszę się, że drugi tom też Ci się spodobał. mam coraz większą ochotę na tę serię!

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie czytałam jeszcze drugiej części. :) I widzę, że będzie lepsza od pierwszej, a tak w zasadzie zazwyczaj jest.
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Książka zdecydowanie nie dla mnie ;P

    OdpowiedzUsuń
  8. Pierwsza część mnie urzekła, ta utrzymała poziom, ale jak dla mnie to za mało Varena ; p

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam ten cykl i nie mogę się doczekać trzeciej części.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja również czytałam raczej mało pochlebne recenzje na temat tej powieści, które w końcu zaczęły "spiętrzać" moje obawy. Dlatego do tej pory nie dobrałam się jeszcze do książki, chociaż od dłuższego czasu gości na mojej półce. Twoja recenzja po części rozwiała obawy, a przynajmniej na tyle, aby w moim sercu ponownie zawitała chęć szybkiego poznania dalszych losów Izzy i Varena. :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam mieszane uczucia co do tej książki, ale jak wpadnie w moje łapki to z checia przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Pierwszego tomu jeszcze nie czytałam, ale cały czas pamiętam o tej serii :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Czytałam książkę i uważam, że ta część jest równie dobra co pierwsza:) Za mało Varena ale mam nadzieję, że w następnym tomie zmieni się to:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wielbię <3 Niektórzy twierdzą, że nie trzyma poziomu, a ja twierdzę, że się guzik znają! ;D

    OdpowiedzUsuń

© Created Eternity, AllRightsReserved.

Designed by ScreenWritersArena