poniedziałek, 7 kwietnia 2014

"Niezgodna" - Veronica Roth

Wyobrażasz sobie jak niesamowicie silnym uczuciem jest strach? Sprawia, że Twoje nogi są ociężałe, niemal niezdolne do żadnego ruchu, Twoje ręce robią się niczym z gliny - całkowicie bezsilne, jakbyś nie miała nad nimi żadnej kontroli, Twoje serce zaczyna walić jak oszalałe, próbuje wyskoczyć z piersi, przebić żebra i pogalopować jak najdalej stąd, gdzieś, gdzie jest bezpiecznie, Twój oddech przyśpiesza, masz wrażenie, jakbyś się dusiła, jakby Twoje płuca nigdy nie były wystarczająco pełne. Ale i tak najgorzej działa na strach Twój umysł. Pozbywa się wszystkich racjonalnych myśli, zapomina o sztuce przetrwania, wypycha w najdalszy kąt jakiekolwiek pomysły, które mogłyby Ci pomóc. Myślisz jedynie o tym, jak bardzo się boisz, jak bardzo pragniesz, by przerażenie zniknęło. Strach sprawia, że wszystko inne znika, paraliżuje umysł i ciało. Przerażenie przedłuża minuty, zwalnia każdy obrót Ziemi, aż myślisz, że świat się zatrzymał, a Ty jesteś całkowicie uwięziona we własnym lęku. Jak daleko uda Ci się uciec w tym zwolnionym tempie?

"Dlaczego ludzie chcą udawać, że śmierć to sen? Nie jest snem. Nie jest snem."

Beatrice Prior żyje w świecie, gdzie ludzie dzielą się na 5 frakcji. Altruizm, Nieustraszoność, Erudycja, Prawość oraz Serdeczność. Ten podzielony świat każe wybierać szesnastolatkom, do której frakcji pragną przynależeć. Odejście z grupy, w której się urodzili oznacza pożegnanie się ze swoją rodziną, jednocześnie przynosi wstyd dla tych, od których nastolatek odszedł. Beatrice od zawsze niełatwo szło ukazywanie bezinteresowności, musiała ciągle się poprawiać, przypominać sobie, jak powinna postąpić. Nigdy nie wychodziło jej to tak naturalnie, jak Calebowi - jej bratu. Przed nią i wszystkimi szesnastolatkami test, pokazujący, do której frakcji najlepiej pasujesz, jednak wybór wciąż należy do Ciebie. Wynik testu młodej Prior jest niejednoznaczny, nie pokazał konkretnej frakcji. Oznacza to, że dziewczyna jest niebezpieczna, nie można jej kontrolować. Takich jak ona nazywają Niezgodnymi...

Veronica Roth to dwudziestosześcioletnia amerykańska pisarka, która podbiła rynek literacki swoją debiutancką powieścią "Niezgodna" w 2011 roku. Powieść pani Roth jest już na wielkich ekranach i z tego, co słyszałam odnosi sukcesy. Dlaczego sięgnęłam po tę książkę? W głównej mierze z powodu ekranizacji; chciałam wiedzieć, czy owa pozycja jest godna bycia wyreżyserowaną oraz ciekawiło mnie porównanie "Niezgodnej" do "Igrzysk śmierci". Czy dzieło pani Veronicy słusznie jest porównywalne do niepowtarzalnych Igrzysk?

Nie mogę powiedzieć, że podobieństwo do "Igrzysk śmierci", o którym tak wiele słyszałam, jest rażące. Akcja osadzona w przyszłości, którą rządzi nieprawy system - o tym temacie jest połowa dystopii, a co za tym idzie "Niezgodna" nie należy do najoryginalniejszych powieści. Można ją nazwać kolejną dystopią, działających na nieco innych warunkach, bo cóż, frakcje oraz społeczeństwo podzielone na określone cechy, według których muszą żyć, jest czymś nowym i interesującym, jednak nie niezwykłym. Mimo to przyznam, że pani Roth stworzyła jedną z ciekawszych dystopii, jakie czytałam. Sprawił to może fakt, iż książka od pierwszych stron owiana jest tajemnicą; dość szybko rodzą nam się w głowie pytania, na które odpowiedzi znajdujemy wraz z dalszym czytaniem. Pisarka bardzo dobrze zagłębia nas w swój podzielony na frakcje świat - nie jesteśmy rzuceni od razu na głęboko wodę, acz powoli, krok po kroku zagłębiamy się w chłodnej, rwącej rzece. 

Akcja jest czymś sprawiającym, że czytelnik nie może się oderwać od książki. Autorka przyśpiesza tempo co kilkanaście stron, przyklejając tym samym nasze dłonie do powieści. Zaciekawia nas i wciąga w wir, z którego ciężko się wydostać. Nie mogę powiedzieć, że bawi się naszymi emocjami - podczas czytania moje serce jedynie w rzadkich sytuacjach zmieniało rytm, a oddech nieczęsto przyśpieszał - jednak, gdy już to się działo, "Niezgodna" pochłaniała mnie na tyle, że całkowicie traciłam kontakt z rzeczywistością. Ponadto pani Roth idealnie opisywała emocje głównej bohaterki, wydawało się, jakby naprawdę przeżywała wszystkie rzeczy, przez które przechodziła Tris. Niesamowicie dokładnie i rzeczywiście opowiadała o bólu, nienawiści, wstydzie i strachu - a zwłaszcza strachu.

Tris polubiłam od razu - uwielbiam takie bohaterki. Wiedzące, czego chcą, dążące do celu i nie płaczące za każdym razem, gdy skrzywdzą drugą osobę tudzież same zostaną skrzywdzone. Prior była narwana i miała swoje wady, co czyni ją postacią z krwi i kości. I co najważniejsze, pisarka nie zrobiła z niej kolejnej pięknej, mającej niezwykle idealną sylwetkę dziewczyny, o których można dość często poczytać w literaturze młodzieżowej. Cztery to postać, na której dialogi czeka się z utęsknieniem. Jest okryty tajemnicą, demonami z przeszłości, które pragniemy poznać. Ta postać również nie należy do wyidealizowanych, za co jestem bardzo wdzięczna. Niepominięci zostali również bohaterzy drugoplanowi; mieli własny, określony charakter, którego się trzymali. Ponadto nawet w niektórych z nich krył się demon, którego z całych sił próbowali ukryć, bądź strach, o którym chcieli zapomnieć. 

Język, jakim posługuje się pisarka jest niezmiernie przyjemny i łatwy w odbiorze. "Niezgodną" czyta się niesamowicie szybko! Pochłania i nie wypuszcza ze swych objęć dopóki nie przewrócisz ostatniej kartki. Ta ciekawa powieść jest świetnym rozluźnieniem dla umysłu po ciężkim dniu - pozwala przenieść się w uniwersum, gdzie 5 frakcji odrywa wyznaczone role, kurczowo się ich trzymając. Rodzi w nas również pytanie: do której z nich pasuję? Mnie również zmuszono do zastanowienia, jakie są moje najgorsze koszmary.

Nie można nie wspomnieć o wątku miłosnym, który jest doprawdy świetnie skrojony! Zadziwiło mnie to, jak pisarka dobrze go wplotła w fabułę - nie przesłoniła akcji, pierworodnego planu powieści, ani nie pozostawiła go niedokończonego. Opisywała palące uczucie krok po kroczku, pozwalając płomieniowi stopniowo palić się coraz mocniej, by zmienił się w coś dużego, ciekawego i dotąd nieznanego dla naszych bohaterów.

"Niezgodna" to godna uwagi dystopia, która jest jedną z ciekawszych powieści tego gatunku, będących na rynku. Pomysł, akcja, bohaterowie i wątek miłosny zdecydowanie przyciągają czytelnika, ponadto zmuszą go do zadania sobie istotnych pytań, dotyczących własnej odwagi. Polecam Wam tę powieść, ja jestem szczerze zadowolona, że po nią sięgnęłam - okazała się miłym odprężeniem, pozwoliła mi na kilka godzin zniknąć w świecie 5 frakcji i zapomnieć o szarej rzeczywistości. Polecam!

"To jest śmierć - przejście od 'jest' do 'był'."

niedziela, 6 kwietnia 2014

Stosik #10

Hej,
niestety blog ostatnio świeci pustkami, za co muszę Was bardzo przeprosić. Zbliżają się testy gimnazjalne, a więc nauka (a przynajmniej pobudzanie jakichkolwiek chęci do nauki) i zamartwianie się zajmują całą część mojego wolnego czasu - przez co książki i blog zeszły na boczny tor. Jednak mogę obiecać, że po testach wracam do gry. Recenzji będzie dużo i często, bo mając tyle cudowności na półkach nie wyobrażam sobie robić nic innego, jak czytać! 
Stosik ten jest zbiorowiskiem z trzech miesięcy i śmiało mogę stwierdzić, że to jeden z moich najpiękniejszych zbiorów!


Od góry:

1. "Na krawędzi nigdy" J.A. Redmerski - zakup własny. 
2. "Chwila szczęścia" Federico Moccia - od pani Darii do recenzji. RECENZJA
3. "Dziewczyna z sąsiedztwa" Jack Ketchum - z biblioteki. Przyznam, że tej książki jestem najbardziej ciekawa!
4. "Niezgodna" Veronica Roth - j.w. Wczoraj skończyłam ją czytać - pochłonęłam w jeden dzień! Bardzo dobra!
5. "Piąta fala" Rick Yancey - prezent *.*
6. "Dziewczyna, którą kochały pioruny" Jennifer Bosworth - z wymiany na LC.
7. "Zagrożeni" C.J. Daugherty - zakup własny.
8. "W otchłani" Beth Revis - z wymiany na LC. Długo wyczekiwana przeze mnie książka w końcu w moich łapkach <3
9. "Morze spokoju" Katja Millay - zakup własny.
10. "Mechaniczna księżniczka" Cassandra Clare - j.w.
11. "Mechaniczny książę" Cassandra Clare - j.w.
12. "Dopóki śpiewa słowik" Antonia Michaelis - od wyd. Dreams. RECENZJA

Czytaliście coś z tego stosiku? Jak wrażenia? :)

Słonecznego, miłego dnia Wam życzę!

piątek, 4 kwietnia 2014

"Dopóki śpiewa słowik" - Antonia Michaelis

Miliony wierszy, książek oraz filmów skupia się na miłości, która zakrapiana jest pożądaniem. Opisują one miłość do drugiego człowieka, miłość, która zatrzymuje oddech, która zwalnia czas, która pragnie dotyku. Ale co z uczuciem nie do obcej osoby, która pewnego, na pozór zwyczajnego dnia, obudziła w nas płomień, a do kogoś, kto miał nasze uwielbienie od zawsze? Dlaczego tak niewiele dzieł literackich jak i filmowych nie rozwija tego tematu? Czyżby miłość do rodzeństwa była niewystarczająco potężna, by o niej pisać, tworzyć rymy, oddające jej piękno i siłę? Z tym uczuciem się rodzimy; widząc osobę mającą tę samą krew, te same kości, te same oczy i pełne uporu spojrzenie, kochamy ją. Bezwarunkowo, od samego początku. Na te uwielbienie nikt nie musi sobie zasłużyć, ta miłość nie rodzi się po latach, pewnego dnia, gdy na siebie spojrzymy. Ona jest od zawsze i na zawsze. Trwa w nas, płynie w naszych żyłach, jest nieodłącznym kawałkiem naszego umysłu. I choć byśmy starali się ją wyrzucić z życia, zapomnieć o niej, nie uda się. Te uczucie przewyższa siłą wszystko inne, jest nieśmiertelną częścią nas. Bo z nim się rodzimy, bo z nim umieramy. Bo ono jest w nas, nieważne co zostałoby nam uczynione. A więc może to o tym uczuciu powinni pisać poeci? 

"Bycie samotnym jest straszne. Kiedy jesteś sam, na dworze wyje wiatr, skarżąc się i płacząc w konarach. Zimno staje się nie do zniesienia zimne, a ciemność nie do zniesienia ciemna. I w kątach czai się strach. Kiedy jesteś sam w lesie, wariujesz. I wtedy jesteś stracony. Zostawiony na pastwę losu. Bezbronny. Wtedy pożera cię noc."

Jari Cizek to zwyczajny osiemnastolatek, stolarz, mający dość porządku ojca i wzorzystych serwetek matki. Jari jest chłopakiem, który wyrusza w podróż, by odnaleźć odpoczynek. Miał wędrować samotnie po lesie, odnaleźć siebie i spokój. Jednak nastały zmiany i Czyżyk wkracza do ciemnego, gęstego lasu, z którego, jak mówią, już się nie wychodzi. Nie wyrusza jednak sam. Idzie za Jaschą, wprowadzającą go w mgły, które nie stanowią niebezpieczeństwa dopóki śpiewa słowik... 

Antonia Michaelis to urodzona w 1979 roku Niemiecka pisarka, która zajmuje się pisaniem powieści dla młodych czytelników. Wyróżniają się one fantazją i wielowarstwowością. "Baśniarz" był jej pierwszą książką przeznaczoną starszym odbiorcom. Właśnie przez to, iż pokochałam styl pani Michaelis w "Baśniarzu" postanowiłam również przeczytać jej kolejne dzieło "Dopóki śpiewa słowik". Oczekiwałam wiele od tej pozycji, gdyż poznałam już wielki talent pisarki. Czy się zawiodłam?

"Życie czasami jest gorsze od śmierci."

Muszę zacząć od fenomenalnego pomysłu! Niezwykle oryginalny, nietuzinkowy i specyficzny. Żadna inna młodzieżowa książka, którą miałam okazję czytać, nie była równie wielowarstwowa; żadna nie naginała tak bardzo rzeczywistości, nie zacierała granic, jednocześnie nie przekraczając ich. Historia pani Michaelis przepełniona jest zawirowaniami, słów ukrytych między gałązkami zdań, spojrzeń niedostrzegalnych w ciemności, uśmiechów nierozpoznawalnych w gęstwinie mgieł. Strachu tłumionego ciekawością, racjonalności przykrytej pięknem. Czytelnikowi może się wydawać, iż fabuła to jedna, wielka plątanina liści, manekinów i fałszywych słów, opowiastka nie łączącą się z sobą. Nie ma nic równie mylnego! Autorka przemyślała każdy rozdział, każdą myśl, każde wypowiedziane słowo i każde spojrzenie zza drzew. To czyni historię Jariego genialną!

Może dlatego, iż fabuła jest bardzo specyficzna, ciężko było mi się w nią 'wgryźć'. Minęło kilkadziesiąt stron zanim całkowicie utknęłam w lesie mgieł, poznając tajemnice z przeszłości i ukryte piękno. Dopiero po setnej stronie udało mi się poczuć niezwykły, niepowtarzalny klimat powieści. Nie tylko niesamowity styl pisarki, który jest melodyjny i magiczny język, świadczą o jej wielkim talencie, ale również to, co robi ona z czytelnikiem. Podczas błądzenia w lesie wraz z Jarim, czuliśmy chłód przenikający kości, przeraźliwe trzaski gałęzi, przywołujące gęsią skórkę. Czytając "Dopóki śpiewa słowik" czytelnik wydaje się być napiętą, bliską pęknięcia struną, która reaguje na każdą kolejną kropelkę krwi, lądującą na śniegu i kolejną przerwaną płaczem dziecka noc. Pani Antonia niezawodnie gra naszymi emocjami. Bawi się każdą naszą teorią i głośno śmiejąc się, obala ją przy każdym następnym rozdziale.

"Zawsze wierzył, że celem, punktem kulminacyjnym, spełnieniem miłości jest zespolenie dwóch ciał w maksymalnym pożądaniu. Mylił się."

Bohaterzy są niesamowicie dobrze wykreowani, wręcz genialni! Najbardziej intrygującą postacią jest Jari - odważny, ciekawy, przechodzący przemianę młodzieniec, który dla piękna i prawdy potrafi zrobić wszystko. Intrygowało mnie jego zachowanie, to, w kogo się zmienia. To, do czego zmierza. To, do kogo celuje. Równie niezmiernie intrygującym bohaterem okazała się Jascha - czytelnik do samego końca zastanawia się, co dzieje się w jej umyśle, co widziały jej ciemne oczy. Obie te postacie zaprzątają nasz umysł i zmuszają do wielu przemyśleń. Ciekawą osobowością był również Matti, przyjaciel Jariego. Jedyna osoba, która dowodziła tego, iż istnieje życie poza lasem, że prosta, powtarzalna rzeczywistość, do której nikt nie chciał wracać, wciąż trwa. Daleko za mgłami i grobami. 

"Dopóki śpiewa słowik" porusza tematy, które są na tyle mroczne, iż strach się w nich zagłębiać. Lecz niemożliwością jest przestać to robić, żaden czytelnik nie potrafiłby po dotarciu w sam środek leśnych tajemnic, przestać poznawać je dalej, przestać dowiadywać się prawdy, która była utopiona gdzieś głęboko w ciemnym oku, ukryta pomiędzy piórkami słowika w jaskini...

Książkę autorstwa Anotnii Michaelis najlepiej opisują trzy słowa: zaskakująca, magiczna i specyficzna. Podczas czytania "Dopóki śpiewa słowik" towarzyszą nam przeogromne emocje, napierają na nas potworne tajemnice i gęste mgły, które trzymają nas w swoim mrocznym uścisku aż do samego końca. Pani Michaelis stworzyła coś niepowtarzalnego, co całkowicie wyróżnia się na rynku literackim. Polecam, nie zawiedziecie się.

"Nie można przestać być mordercą, kiedy już się przestało zabijać."

Za możliwość przeczytania książki "Dopóki śpiewa słowik" serdecznie dziękuję wydawnictwu Dreams!

piątek, 21 marca 2014

"Chwila szczęścia" - Federico Moccia

Jak ciężko jest nam powiedzieć, co tak naprawdę czujemy? Nie mówimy, co nam leży na sercu, tam głęboko, bo nie ma słów, by móc to opisać, czy dlatego, bo nie chcemy, aby inni znali tę najskrytszą część naszych uczuć? Może boimy się, że ktoś to wykorzysta przeciwko nam? Mówiąc "kocham cię" obnażamy się przed innymi, pokazujemy, że nasz umysł i serce należy do tej osoby, że jesteśmy wobec niej bezbronni. Przez te dwa słówka oznajmiamy komuś, że trzyma naładowaną broń wycelowaną prosto w naszą pierś. I to od tego kogoś zależy, czy zabije nas, czy zostawi przy życiu. A ludzie nie chcą pokazywać, jak bardzo nadzy są w niektórych sytuacjach, przy niektórych osobach. A więc zatrzymujemy dla siebie nasze uczucia, myśli, zamykamy się na świat, pokazując i mówiąc tylko wyselekcjonowane rzeczy, aby nie dać się zniszczyć, nie pokazać, jak bezbronni jesteśmy. Nie opowiadamy innym o naszym życiu, by z demonów przeszłości budować coraz większy i twardszy mur, chroniący nas przed okrucieństwem. Nie tylko ludzi, ale i losu.

"Prawda jest taka, że potrzebuję marzeń, bo światu, w którym żyję, daleko do ideału. Straciłem coś i to spowodowało, że przestałem marzyć, a jednego jestem pewien: bez marzeń nigdzie nie dojdziesz."

Nicco przechodzi trudny okres czasu - niedawno stracił ojca, który był jedną z najważniejszych osób w jego życiu, pokazał mu jak żyć, dzielił się słowami, które pozostały na zawsze w jego pamięci, pokazał miejsca, które wyryły się w jego sercu na wieku. Dwudziestotrzyletni chłopak nie potrafi się pogodzić z utratą taty, a świadomość, że stał się głową rodziny zdecydowanie mu w tym nie pomaga. Jego życie się rozpadło, a mimo to musi pomagać pozbierać świat mamy i sióstr, które znoszą śmierć bliskiego inaczej, każda w inny sposób. Kroplą, która przelała czarę goryczy jest Alessia, która po długim związku z Niccolo bez żadnych wyjaśnień zostawia go. Mówi jedynie "przykro mi", a Nicco nie ma sił na to, aby za nią pobiec. Nadszedł czas smutku, goryczy, łez i rozmyślań, które może przerwać chwila szczęścia, zapomnienia. Da mu ją cudzoziemka, która przybyła na wakacje do Włoch?

Federico Moccia to włoski pisarz, scenarzysta filmowy i telewizyjny. Jego pierwsza powieść "Trzy metry nad niebem" odniosła we Włoszech niebywały sukces, a ponadto zajęła wyjątkowe miejsce w moim sercu. Do kolejnej powieści Moccii podeszłam z dużym entuzjazmem, oczekując przyjemnej lektury, która przeniesie mnie do gorących Włoch. Czyżbym otrzymała to, czego się spodziewałam?

"Myślę o tym, że nasze życie to ciągłe łapanie równowagi. Kiedy wydaje ci się, że już ją osiągnąłeś, wydarza się coś, co sprawia, że ponownie ją tracisz. Upadasz do przodu lub do tyłu i znowu próbujesz ją złapać. Czasami nie jest to możliwe, więc musisz zmienić swoje życie, a to z kolei bywa trudne. Zanim się obejrzysz, wygląda ono zupełnie inaczej."

Pomysł na książkę nie należy do oryginalnych, nie wyróżnia się niczym spośród wielu obyczajówek - ot zwyczajna opowieść o nieszczęśliwej miłości, zastąpionej nowym, wyjątkowym uczuciem. Jednak fabuła "Chwili szczęścia" nie ogranicza się jedynie do miłości, choć stanowi jej ważną część. Pisarz ukazuje w swojej książce, co oznacza utrata kogoś bliskiego, pokazuje i zastanawia się nad momentami, o których nie zwykliśmy nigdy myśleć. Pomaga nam poczuć te delikatne ukucia w sercu, towarzyszące nam podczas przeżywania na pozór zwykłych chwil, a tym samym udowadnia, że żadnego momentu nie można nazwać zwyczajnym. Powieść Moccii przepełniona jest zdarzeniami rozłożonymi na części, przez co czujemy magię tej chwili, możemy się zatrzymać tu i teraz oraz obejrzeć wszystko w zwolnionym tempie - co za tym idzie akcja książki jest bardzo wolna, idzie wręcz ślimaczo, nie zaskakuje nas, powoli płyniemy wraz z nią spokojnym prądem. Mamy mnóstwo czasu na refleksje, nie tylko głównego bohatera, ale i własne.

Niestety w "Chwili szczęścia" możemy wyczuć pewną sztuczność dialogów; niektórymi momentami odnosimy wrażenie, że są one wyreżyserowane, nieszczere. Jakby postacie wyuczyły się na pamięć swoich kwestii i wyrzucają je z siebie jednym tchem. Ponadto unikanie opisów, dopowiedzeń w wielu zdarzeniach, również nie idzie książce na plus. Minimalistyczna liczba opisów jak i uwiecznionych na kartkach gestów oraz wszystkich uśmiechów, umniejsza wartość tej pozycji. Wydaje mi się, że to właśnie ten minimalizm sprawił, że niektóre wydarzenia wydawały mi się absurdalne. Szybkość z jaką Nicco oraz jego przyjaciel zyskali zaufanie, a wręcz serce cudzoziemek, była dość nierealistyczna, zbyt gwałtowna, niekompletna. Brakowało mi tutaj prawdziwości, uzasadnienia tego zaufania i oddania, którym obdarzeni zostali panowie.

"Kiedyś znaczy tak naprawdę nigdy. A teraz jest już za późno. Nasze życie składa się z wyrzeczeń. Wydaje nam się, że nadejdzie lepszy moment, że warto żyć, że wszystko się zmieni. Jutro, czekamy zawsze na jutro, choć ono przecież nie zawsze niesie to, czego się spodziewamy."

Bohaterzy powieści są dość dobrze wykreowani. Niccolo to w pewien sposób zamknięty chłopak, który utknął w bolesnej przeszłości. Zamiast żyć tu i teraz, wciąż wraca do przeszłości, zastanawiając się, co zrobił źle, czemu los postanowił tak nim zadrwić. Mimo wszystko polubiłam tego młodego mężczyznę. Ciekawą i niosącą z sobą wielki optymizm postacią był Gruby - wyluzowany, mający wszędzie kontakty, szczery w swej kłamliwości dwudziestoparolatek. Postacie drugoplanowe takie jak Polki Ania i Paulina, oraz Benedetta, Pepe, Valeria jak i Fabiola są dobrze wykreowani, wnoszący w fabułę mniej lub więcej.

"Płacz, módl się i żyj; pewnego dnia, kiedy będziesz na szczycie, ten straszny huragan wyda ci się niczym."

Podobało mi się, iż narracja prowadzona jest z perspektywy Nicco. To miła odmiana w natłoku miliona obyczajówek, które prowadzi płeć piękna. Od zawsze ciekawiły mnie pozycje, gdzie narratorem okazuje się mężczyzna, gdyż mam niepowtarzalną okazję poznać całkowicie odmienny system myślenia od mojego. Ponadto wielkim plusem powieści jest humor. Nie ma rozdziału, w którym bym się chociaż nie uśmiechnęła! Lekkie pióro autora sprawia, że w zastraszającym tempie połykamy kolejne strony i z przyjemnością oraz niejednokrotnie wybuchamy szczerym śmiechem. 

"Chwila szczęścia" to pełna refleksji, napisana lekkim i przyjemnym językiem, niezobowiązująca lektura, która zajmie Wam jeden wieczór. Poznacie miłość, zdecydowanie nie wyróżniającą się spośród innych, ale ciekawą. Pan Federico zatrzyma się razem z Wami podczas zwyczajnych momentów, które przeżywacie codziennie i pomoże odnaleźć Wam w niej własną odmianę chwili szczęścia.

"Pocałunek jest jak przepustka, jak lustrzanka w aparacie fotograficznym, jak odlew z gliny. Uwiecznia każdy szczegół, smak i charakter osoby, która cię całuje. Na zawsze zostanie ze mną ten wyjątkowy, niepowtarzalny moment, ta chwila szczęścia."

wtorek, 25 lutego 2014

Zapowiedzi wydawnictwa Dreams

Tytuł: Dopóki śpiewa słowik
Autor: Antonia Michaelis
Wydawnictwo: Dreams
Ilość stron: 416
Oprawa: twarda
ISBN: 978-83-63579-40-1
Format: 148 x 215
Data premiery: 7 marca 2014r.

Jari ma osiemnaście lat i w porównaniu z najlepszym przyjacielem, Mattim, jest nieporadny w kontaktach z dziewczętami. Nic dziwnego. Żył dotąd w uporządkowanym świecie stałych norm i krochmalonych koszul – brakuje mu doświadczenia. To wszystko zmienia się, gdy spotyka Jaschę. Ta wywierająca niezwykłe wrażenie dziewczyna prowadzi go ze sobą do domu w samym środku leśnej pustelni. Tam Jari odkrywa świat piękna, finezyjnych ornamentów i zmysłowego upojenia. Ale wkrótce okazuje się, że Jascha skrywa pewną tajemnicę. I że za pięknymi złudzeniami kryje się porażająca prawda. Dom na odludziu. Błądzący wędrownik. Las, skrywający zbyt wiele grobów. I niebezpieczeństwo, które wychodzi poza granice wyobrażeń.

Tytuł: Grzywą malowane
Autor: Agata Widzowska-Pasiak
Wydawnictwo: Dreams
Ilość stron: 192
Oprawa: twarda + UV + aksamit
ISBN: 978-83-63579-43-2
Format: 145 x 195
Data premiery: 28 lutego 2014r.

Kontynuacja powieści „Koń na receptę”.
Kolejne przygody Jagody i grupy dzieci, spędzających wakacje w Dąbrówce, widziane oczami nowej bohaterki, Gai.
W okolicy dzieją się niezwykłe rzeczy: inwazja królików, podejrzane ucieczki koni i innych zwierząt gospodarskich, dziwne malunki na murach Starego Młyna, muzyka dobiegająca z lasu i przemykająca postać Czarnego Maxa. To tylko niewielka część pasjonujących wydarzeń, które sprawiają, że dzieci ponownie jednoczą siły, aby rozwikłać tajemnicę białej klaczy i kolorowych koni.


Tytuł: Gapiszon i wędzone morze
Autor: Bohdan Butenko
Wydawnictwo: Dreams
Ilość stron: 40
Oprawa: twarda
ISBN: 978-83-63579-44-9
Format:  270x255
Data premiery: 28 lutego 2014r. 

Kolejne przygody Gapiszona, jednego z najsłynniejszych polskich bohaterów komiksowych, którego wiele perypetii adaptowanych było przez Telewizję Polską w paśmie Wieczorynki. Tym razem Gapiszon poszukuje wędzonego morza, marząc o wielkich połowach! 

Wędzone morze? Gdzie to jest?... Spytaj Gapiszona!

Przyznam, że najbardziej intryguje mnie "Dopóki śpiewa słowik". Jest to książka twórczyni "Baśniarza", którego pokochałam całym sercem i duszą! Z niecierpliwością będę wyczekiwała dnia, w którym kolejne dzieło pani Antoni trawi w moje ręce! A Wy której premiery najbardziej wyczekujecie? 

sobota, 15 lutego 2014

"Ostatnia spowiedź" tom II - Nina Reichter

Jak to jest spotykać wiele osób, nawiązywać z nimi bliższe kontakty, ale nigdy nie czuć 'tego czegoś'? Można to nazwać używaniem życia; znać wielu ludzi, ale do żadnej z nich nie czuć tego, czego nasza dusza nieświadomie poszukuje. Aż tu nagle widzisz kogoś, kto sprawia, że Twoje serce przyśpiesza, że Twoja krew pulsuje w żyłach jak jeszcze nigdy, Twój organizm jest niepowstrzymany i choć nie dotykasz tej osoby, Twój umysł pokazuje Ci miliony obrazów, w których jesteście blisko, razem, nierozłączni. I już wiesz, że to tej osoby szukałeś całe życie, że tylko ona umie sprawić, by Twe serce opuściły złość i smutek, że tylko będąc obok niej, odkrywasz czym tak naprawdę jest pragnienie czyjegoś bezpieczeństwa, szczęścia, duszy. W tej jednej chwili, po milionie romansów, rozumiesz, że kochasz. Tak szczerze, tak prawdziwie, tak, że sen nie przychodzi, gdy gwiazdy świecą na niebie. Ale nie jest Ci dane być szczęśliwym, pomimo tego, co poświęciłeś, co przeszedłeś, ta osoba nie jest przeznaczona Tobie. A Ty musisz jedynie stać i patrzeć, jak ktoś inny daje jej poczucie bezpieczeństwa, rozkosz i radość. Powiedz mi, co czujesz? 

"Tylko niech ktoś wyrwie mi serce, bo teraz wiem, że bez niego byłoby mi prościej."

Nadeszły najgorsze tygodnie dla Ally. Bradin został postrzelony, jest w szpitalu, gdzie lekarze nie dają mu wielkich szans na wyzdrowienie. Każda minuta jest na wagę złota, każde piknięcie maszyny może zwiastować początek, albo koniec. Al ani na chwilę nie opuszcza ukochanego, a obok niej Tom, brat Brade'a, powtarza w głowie gest swego młodszego braciszka, który na łożu śmierci, gdy upadał na ziemię zakrwawiony, odepchnął go. Mogłoby się wydawać, że chwile, gdy Bradin jest nieprzytomny, gdy jego życie wisi na włosku są najgorsze, ale po jego wybudzeniu, zamiast uśmiechów, okrzyków radości rodzą się łzy, wrzaski bólu, błagania i kłótnie.

"A jednak każdy z nas ma tajemnice, jakieś zakamarki duszy, o których nie chciałby, by wiedzieli inni."

Nina Reichter to polska pisarka, która zdobyła wielką sławę debiutancką powieścią "Ostatnia spowiedź". Tysiące czytelników urzekła miłości gwiazdy rocka i zwyczajnej, ułożonej dziewczyny. Przyznam, że jestem jedną z tych osób, które odnalazły uwielbienie w "Ostatniej spowiedzi". Pierwsza część niesamowicie mi się spodobała, trafiła prosto w moje serce, czy udało się to również kontynuacji?

Muszę zacząć od tego, iż mam przeraźliwie mieszane odczucia do tej pozycji. Czytałam ją z ogromnym sentymentem, ponownie zagłębiałam się w niezwykłych słowach, które niegdyś tak doskonale trafiały w moją duszę. Właśnie. Niegdyś. Przyznam, że czułam ogromną radość podczas czytania, emocje, które towarzyszyły głównym bohaterom, zawładnęły i mną, ale, niestety, niektóre momenty wydały mi się przesadzone. Jakby pisarka chciała opisać burzę uczuć i przelać ją co do joty na czytelnika. W kilku przypadkach - z marnym skutkiem. Owszem, emocje nie dawały o sobie zapomnieć, ale niekiedy, w niektórych momentach miało się wrażenie iż są przesadzone, sztuczne, nieprawdziwe. Jakby nieokiełznana miłość pomiędzy Ally i Bradinem była wyreżyserowana, a oni zamiast improwizować, z oddaniem podążali za skryptem. 

"Czasem ludzie docierają na rozdroże i tam już zostają."

Zafascynowało mnie uczucie głównych bohaterów. Ich miłość była chaotyczna, nieokiełznana, szalona, przekraczająca wszelkie granice, które starały się ich zahamować. Chyba właśnie taka powinna być miłość: niepowstrzymana. Z ogromnym zaciekawieniem odkrywałam każdą przepełnioną uczuciem myśl, ukrytą pomiędzy słowami, czytałam monologi pełne wyznań, które obiecywały więcej niż można mieć, i choć wiem, że dla wielu osób wszystkie kłótnie i gorące powroty kochanków, mogły wydać się przesłodzone, mnie zastanowiła inna rzecz: skoro Bradin i Ally zarzekali się, że kochają siebie mocniej niż powinni, mocniej niż jest to możliwe, czemu w chwilach kryzysu, gdy na jaw wychodziły zdrady, kłamstwa, oszustwa i przekręty, jedna z połówek tak łatwo odpuszczała? Czemu jeden z kochanków zamykał się w sobie, ukrywał przed światem, uciekał we łzach? Skoro trafiła się im taka niepowtarzalna miłość, dlaczego jedna z połówek potrafiła odpuszczać, a druga wciąż walczyła? Tak było na zmianę - ktoś odpuszczał, a ktoś walczył. Czy aby nie obydwie strony powinny walczyć z całych sił o to, co ich spotkało? 

Bohaterzy są dobrze wykreowani. Niestety Ally Hanningan jest dość trudną postacią, z przykrością stwierdzam, że bardzo ciężko ją polubić. Płaczliwa, niekiedy histeryczna, szybko dająca za wygraną, niepotrafiąca się zaangażować. Nie starałam się darzyć ją sympatią, a jedynie zrozumieniem. I owszem, z czasem zaczęłam ją rozumieć. Na szczęście pisarka w ciągu całej fabuły dała młodej fotografce szkołę życia, po której jej charakter i podejście do sprawy zdecydowanie się zmieniły. Bradin to chłopak, który w pierwszej części zdobył moje serce, a w drugiej? Nie rozumiałam jego zachowań, ale tak samo jak u Alison, starałam się je zrozumieć. Szkoła życia nie ominęła go jednak i tak samo jak Hanningan, jego zachowanie uległo zmianie. Z wrażliwego, lekkomyślnego młodzieńca stał się odpowiedzialnym i stanowczym młodym mężczyzną. Mimo wszystko najbardziej intrygowała mnie postać Toma. Jego ból emanował z kartek, przelewając się na czytającego. Jedyne słowo, które przychodzi mi na myśl o tym pełnym złości, nienawiści, ironii i arogancji mężczyźnie, to niesprawiedliwość. No bo czemu, aby jedna z osób była szczęśliwa, druga musi cierpieć? 

"Mam wrażenie, że świat stanął w miejscu i to tylko ja zapomniałam przestać się kręcić."

Narracja jest doprawdy świetna. Czytelnik nie tylko zna uczucia Ally, Brade'a, Toma, ale i tych, o których wcześniej się nie wspominało, a wnieśli coś do powieści. Pisarka budziła w nas niepohamowaną ciekawość, która sprawiała, że niemożnością było oderwanie się od książki. W gąszczu krwi, łez, emocji i uczuć pani Nina nie zapomniała o życiu gwiazdy. Świetnie wplątała ten wątek ukazując jego wszystkie strony, nawet te najczarniejsze.

"Ostatnia spowiedź" tom II to kontynuacja, która nie trzyma wyznaczonego poziomu. Ale pomimo tych wszystkich mankamentów, o których wspomniałam, powieść pani Reichter zapadła mi głęboko w pamięć, niektóre słowa trafiły prosto w moje serce i tak, jak napisane jest na pierwszej stronie powieści, w pewien sposób i ja odnalazłam tu miłość. Polecam tę serię miłośnikom przyjemnych romansów, gdzie gorące uczucie w wielu chwilach jest niezrozumiałe - chyba właśnie takie ono powinno być. Niezrozumiałe. Bo jak można je zrozumieć?

"Teraz wiedział, że miłość nie jest frazą lub melodią. Jest lawiną słów i dźwięków, jest poematem barw i odcieni. Jest tym, co czuł, kiedy nie chciał zasypiać, by móc na nią patrzeć."

Zapowiedź: "W pewnym teatrze lalek" - Lidia Miś

Tytuł: W pewnym teatrze lalek
Autor: Lidia Miś
Wydawnictwo: Dreams
Ilość stron: 128
Oprawa: twarda + UV + aksamit
ISBN:  978-83-63579-42-5
Format: 160 x 234
Data premiery: 23 lutego 2014r.

Do teatru lalek przybywa nowa marionetka Perełka. Jest niedoświadczona i nigdy nie występowała na scenie. Do roli aktorki pomagają jej przygotować się nowi przyjaciele: Kamilla, Babcia, Miś i Kaczka. Plejada marionetek, jawajek i pacynek wiedzie na pozór beztroskie życie, co rusz wcielając się w nowe kreacje. Okazuje się jednak, że aktorstwo niesie ze sobą wiele wyzwań, a teatr jest czymś więcej niż pracą – jest całym ich światem!

Książka "W pewnym teatrze lalek" w sposób zabawny, a zarazem wzruszający opowiada o kształtowaniu charakteru, partnerskich relacjach i przynależności do grupy. To opowieść o budowaniu własnej tożsamości, rozpoznawaniu emocji oraz o otwartości na potrzeby innych. 

Zapowiada się naprawdę interesująco! Skusicie się?


© Created Eternity, AllRightsReserved.

Designed by ScreenWritersArena