wtorek, 25 grudnia 2012

Wesołych Świąt!




Życzę Wam nadziei,
własnego skrawka nieba,
zadumy nad płomieniem świecy,
filiżanki dobrej, pachnącej kawy,
pięknej poezji, muzyki,
pogodnych świąt zimowych,
odpoczynku, zwolnienia oddechu,
nabrania dystansu do tego co wokół,
chwil roziskrzonych kolędą,
śmiechem i wspomnieniami.
Wesołych Świąt!





Wigilijny wieczór spędziłam w gronie najbliższych, ciesząc się, że po prostu jesteśmy. Było bardzo miło, i choć obiecałam sobie, że spróbuję wszystkich dwunastu potraw, po trzeciej miałam dość. No cóż, spróbuję za rok;)
A Was Święty Mikołaj już odwiedził? U mnie nie został na herbatce, ale zostawił upominki pod choinką ;)
Największy uśmiech przyprawiły mi cztery małe skarby, które dostałam!




Najtrudniejsze pytanie grudnia. Od której zacząć? Pochwalcie się, co Wam Mikołaj przyniósł i doradźcie w tej jakże trudnej decyzji ;)


Jeszcze raz życzę Wam książkomaniakom Wesołych Świąt!

środa, 19 grudnia 2012

"Błękit Szafiru" - Kerstin Gier


OPIS:

Gwendolyn i Gideon zapatrzeni w siebie wrócili właśnie z początku XX wieku. Ale wszystkie sprawy stały się trudniejsze niż dotąd.
Czy Strażnicy mają rację, uważając Lucy i Paula za zdrajców? 
Czy też hrabia de Saint Germain nie jest godny zaufania? 
Gwen jako jedyna ma wątpliwości, 
co do uczciwości hrabiego.
Uczucia młodych podróżników w czasie 
wystawione są na próbę...



MOJA OPINIA:

Gwen i Gideon wrócili z niebezpiecznej misji, gdzie natknęli się na Lucy i Paula. Sprawy stanęły na głowie, gdy Gideon pocałował Gwendolyn. Wszystko zaczęło się mieszać. Dziewczyna nie wiedziała na czym stoi, nie tylko w kwestii uczuć... Zastanawiała się, co też Lucy i Paul chcieli im ważnego przekazać. 

W kwaterze rodziny de Villiers trwają przygotowania Gwen do balu w przeszłości, gdzie młodzi podróżnicy mają spotkać się z hrabią. Siedemnastolatka boi się jednak tego spotkania. Dlaczego? Chyba fakt, iż przy ostatniej wizycie dusił ją, stojąc cztery metry od niej, był wystarczający do odczuwania lęku wobec hrabiego. Charlotta - kuzynka Gwendolyn pomaga ją wyszkolić wraz z Giordano. Rudowłosej kuzynce, sprawia przyjemność widok porażek Gwenny. Dziewczyna nie daje sobie rady z przyswojeniem wszystkich norm, które dotyczyły na balach w przeszłości. Na dodatek w czasie jednej z elapsji, dziewczyna spotyka swego dziadka, za czasów, gdy był młodzieńcem. Ich wizyta była zaplanowana przez Gwen w przyszłości... Spotkania z Lucasem - dziadkiem głównej bohaterki, pomagają jej zrozumieć, co się dzieje. Lucas jest jedyną osobą, która jest w stanie wyjawić tajemnice rubinowi. Nawzajem starają się zrozumieć, dlaczego Lucy i Paul niegdyś uciekli z chronografem, oraz jaki jest prawdziwy plan hrabiego. Dziewczyna musi uważać, aby nikt się nie dowiedział o jej tajnych spotkaniach w piwnicy z dziadkiem. Jakby tego było mało uczucie pomiędzy Gideonem a nią jest wyjątkowo skomplikowane. Raz chłopak całuje ją jak oszalały, a później traktuje jak oszustkę. A co jeśli on tylko udawał? Jak się skończy spotkanie z hrabią de Saint Germainem? 
"[...] Ale dżentelmen nie rozmawia o takich sprawach.-Zgodziłabym się na taką wymówkę, gdybyś był dżentelmenem."

Z racji tego, iż Trylogia Czasu jest niesamowita, oraz ostatniego rozdziału w "Czerwieni Rubinu", który wzbudza w czytelniku nieziemską ciekawość, od razu sięgnęłam po "Błękit Szafiru". Po prostu musiałam się dowiedzieć, jak skończy się pocałunek Gwen i Gideona! 

Wielkie podziękowania dla pani Kerstin, że drugą część trylogii, zaczęła w tym samym momencie, co skończyła się pierwsza! Muszę przyznać, iż nie przepadam za przerywaniem książki w najlepszym momencie. Ale autorka postarała się o to, aby czytelnik nie musiał się wysilać, myśląc co się wydarzyło, od razu po pocałunku naszych gołąbków. Równie dobrze mogła rozpocząć "Błękit Szafiru" dzień po wyprawie, ale to już nie byłaby ta sama magia! 

W "Błękicie Szafiru" dochodzi nowa postać, a nawet dwie! 
Raphael - brat Gideona, który zaczął uczęszczać do szkoły Gwen. Ciekawa osoba, ale (na szczęście!) wydaje się mniej wyrachowany, niż jego starszy brat.
Drugą postacią, która bez przerwy doprowadzała mnie do śmiechu był Xemerius! Gargulec - duch, który przyczepił się do Gwendolyn. W gruncie rzeczy, okazał się bardzo przydatny. Pomagał dziewczynie, gdy Charlotta wyśmiewała ją podczas nauki wszystkich dostojnych póz oraz zwrotów, jakich powinno się używać na balu.

Dziadek Gwen bardzo pomagał swej wnuczce. Rozwiązywali te wszystkie tajemnice, których sama już nie byłam w stanie zliczyć! Musiałam bardzo skupiać się na rozmowie dziadka z wnuczką, aby nadążyć za ich myśleniem! Czasami jednak miałam wrażenie, że autorka ciut przedobrzyła z tymi sekretami. Czytelnik jest w stanie się pogubić! Ale, to tylko moje osobiste wrażenie :)
Pan Bernhard - lokaj rodziny Montrose dostał nawet większą rolę! Nie bez przyczyny był taki tajemniczy. Dziadek Gwenny, zlecił mu pewne zadanie.

Jak już wspomniałam Gideon jest wyrachowany. Okej, przyznaję, że z niemym uwielbieniem czytałam każdy dialog tego młodzieńca, ale naprawdę, jak on mógł tak traktować Gwendolyn? Raz pcha ją na kanapę w piwnicy i obściskuje, aby później rzucać jej mroźne spojrzenia! Ludzie, ja bym oszalała na miejscu tej dziewczyny! 
Jakiż to był piękny moment kilka rozdziałów przed końcem książki! Szkoda tylko, że udawany! W tamtej chwili miałam ochotę złapać tego długowłosego za jego marynarkę (czy co tam akurat miał na sobie) i rzucić mu w twarz kilka obelg!

"Błękit Szafiru" jest jeszcze bardziej przepełniony zabawnymi tekstami, dzięki Xemeriusowi! To chyba pierwsza książka, przy której tak głośno się śmiałam. Styl pani Gier był bez zarzutu. Prosty i ciekawy, jak w poprzedniej części. Cała fabuła książki jest niezwykle wciągająca! Każdy rozdział jest w stanie wbić nas w krzesło i przyśpieszyć akcję naszego serca. Niektóre rozdziały zapierały dech w mojej piersi, a strony po prostu leciały naprzód! Książka tak bardzo oderwała mnie od rzeczywistości, że byłam zszokowana, gdy nastała noc, a ja musiałam już iść spać, aby być w stanie wygramolić się z łóżka przed siódmą, w celu zaczerpnięcia wiedzy w szkole... Ach, ta edukacja, niszczy plany i zapał młodzieży ;)

Gdy skończyłam czytać książkę, Gideon nie był jedyną osobą, której chciałam przywalić (choć mimo wszystko, i tak go kocham). Charlotta i hrabia również zasłużyli na mój prawy sierpowy ;) 
"Błękit Szafiru" jest równie dobry jak jego poprzednik, a może nawet trochę lepszy. Polecam książkę z całego serca! Warto ją przeczytać, oj warto!

"Broń, z którą człowiek nie umie się obchodzić, zostaje z reguły użyta przeciw niemu."

niedziela, 16 grudnia 2012

Christmas Tag


Witam w ten mroźny czas!

Powoli zaczyna docierać do mnie, iż święta są tuż, tuż! Przypomina mi o tym nie tylko śnieg, kolorowe lampki w mojej okolicy, ale także zabawa Christmas Tag! Za nominację do zabawy serdecznie dziękuję Amelii Grey :)

1. Kiedy zaczynasz przygotowania do Bożego Narodzenia?

Uuu... niestety zawsze odkładam wszystko na ostatnią chwilę. Gdyby nie to, iż dzielę pokój z siostrą, pewnie wszystkie ozdoby świąteczne, wyjęłabym dopiero dzień przed Bożym Narodzeniem. Prezenty natomiast kupuję kilka dni przed Wigilią. Wygląda to zwykle tak, iż biegam jak szalona po sklepach i staram sobie przypomnieć, co planowałam kupić przed wyjściem z domu ;)

2. Posiadasz kalendarz adwentowy?

Nie, ale to jest uzasadnione. Zwykle, albo zjadam wszystkie czekoladki w kilka dni, albo gubię ten kalendarz ;)

3. Jakie są Twoje ulubione filmy świąteczne?

Jasne, że Kevin sam w domu! Bez niego to nie są święta!

4. Czy masz jakieś wesołe wspomnienia świąteczne?

Czy ja wiem... Wszystkie święta są wesołe, zapełnione w zdarzenia, które wywołują uśmiech na twarzy. Lecz najmilej wspominam święta w dzieciństwie, gdy wypatrywałam na niebie sań Mikołaja i jego reniferów ;)

5. Jak wygląda Boże Narodzenie w Twoim domu?

Raczej nic nadzwyczajnego. Coroczne, poranne przygotowania do Wigilii, w których to zwykle ja jestem najbardziej bezużyteczna. Za każdym razem, gdy chcę pomagać w kuchni, tylko przypalam ściereczki (to się już zdarzyło!), albo rozlewam barszcz na blat. Dlatego kuchnie omijam szerokim łukiem. Wieczorem kolacja, przy dźwiękach kolęd, a w I Dzień Świąt pochłaniam wszystko co się da, oglądam wspólnie z rodziną świąteczne filmy, natomiast wieczorem zagłębiam się w książkach, które podarował mi Święty Mikołaj ;)

6. Co najbardziej lubisz w świętach Bożego Narodzenia?

Wszystko! No, może poza dzieleniem się opłatkiem z dalszą rodziną. Wtedy przy składaniu sobie życzeń świątecznych, gdy chcę powiedzieć, to co przećwiczyłam przed kolacją, tekst wypada mi z głowy i wypowiadam pierwszą, lepszą myśl ;) Poza tym kocham po prostu tą magię świąt. Kocham chłód na policzkach, za każdym razem gdy otwieram okno oraz uczucie ciepła na opuszkach palców, gdy dotykam rozgrzanych lampek choinki.

7. Czy masz jakieś tradycje świąteczne?

Nie, chyba nie.

8. Jakie są Twoja ulubione piosenki świąteczne?

Wham - Last Christmas, chociaż ostatnio mi się tu przejadło. Zdecydowanie "Jest taki dzień" bodajże Czerwonych Gitar, oraz "Merry christmas everyone" Shakin' Stevens, którą bez przerwy nucimy z koleżankami w szkole.

9. Jaką będziesz mieć choinkę w tym roku?

Co roku na naszej sztucznej choince kolorem przewodnim jest czerwień i złoto, ale ostatnio moja siostra zaplanowała zmienić tradycję i już szuka turkusowych lampek ;)

10. Jaki jest Twój ulubiony zapach świąteczny?

Mandarynki! Gdy tylko czuję ich zapach, od razu przed oczami materializuje mi się obraz choinki i kolorowych lampek! 

11. Jaki kolor lampeczek choinkowych lubisz najbardziej?

Złoty i niebieski. Czerwony i żółty też ujdzie. 

12. Odliczasz dni do świąt?

Nie. Zawsze gdy jest dzień przed Wigilią, dziwię się, że to już teraz!

13. Ulubiony zimowy lakier do paznokci?

Na moich paznokciach można ujrzeć wszystkie kolory. Nie mam lakieru, przeznaczonego specjalnie na święta. Biorę to, co wpadnie mi w ręce :)

14. Ulubiony zimowy napój?

Herbatka z miodem i cytryną, albo ciepłe mleczko przed spaniem ;)

15. Jak wygląda Twój pokój w czasie okresu świątecznego?

Na biurku mam małego Świętego Mikołaja, który śpiewa, malutką choineczkę i wielką bombkę, która wisi na czymś, czego słowami opisać nie potrafię... Nad firanką świecą się lampki, które dodają świątecznego uroku. 



Do zabawy zapraszam wszystkich, 
którzy pragną wziąć w niej udział!



Pozdrawiam i życzę Wesołych Świąt!

piątek, 14 grudnia 2012

"Czerwień rubinu" - Kerstin Gier

OPIS:

Pewnego dnia Gwen odrywa, iż to ona jest posiadaczką genu podróży w czasie, nie jej kuzynka Charlotta, która była przygotowywana do tego przez całe swe dzieciństwo. Ktoś się pomylił, albo coś sfałszował...
Przed Gwen odrywany jest dotąd zakazany świat. Dziewczyna stara się odkryć tajemnice i dowiaduje się, iż istnieje jeszcze jedenastu podróżników w czasie. Ona jest dwunastym, zamyka Krąg. Jednym z posiadaczy genu jest Gideon. Bardzo przystojny, aczkolwiek arogancki młodzieniec. Gwendolyn musi pomóc mu wypełnić misję, ale nikt jej nie ufa. Wszelkie tajemnice wciąż są ukrywane przed Gwen, gdyż wszyscy myślą, iż dziewczyna jest zagrożeniem...


MOJA OPINIA:

Charlotta - kuzynka Gwen, ma zawroty głowy i mdłości. Oznacza to, iż wkrótce przemieści się w czasie. Nikt nie spuszcza z niej oka. Gwendolyn musi znosić humory swej kuzynki, jednakże dziewczyna nie stara się zrozumieć tajemnic związanych z genem podróży w czasie. To jest wręcz niewykonalne... Pewnego dnia to nie Charlotta przemieszcza się w przeszłość, tylko Gwen. Ale jak? Przecież to nie ona posiada rzekomy gen. Nie wie co robić. Nigdy nie była przygotowywana na coś takiego. A co jeśli wszyscy się pomylili, co do posiadacza genu?

Gdy tylko zostaje ujawnione, iż to Gwendolyn posiada gen podróży w czasie, wszelkie tajemne plany stają na głowie. Bohaterka musi wybrać się na niebezpieczną misję wraz z Gideonem, który wolałby sam wszystko doprowadzić do końca. Właśnie, tylko czym jest rzekomy koniec? Nikt nie chce poinformować Gwen, co oznacza koniec. Większość tajemnic wciąż jest niedostępna dla dziewczyny. Na dodatek Strażnicy Kręgu nie zamierzają w najmniejszym stopniu ufać Gwendolyn. Bowiem uważają, iż dziewczyna w przyszłości ich zdradzi. Poprzez jej brak wiedzy, siedemnastolatka staje się jedyną podejrzaną osobą, która jest w stanie zrujnować to, co zostało odbudowane po zniknięciu jednego z chronografów. Jednak czy wyjątkowo ważna misja może zostać narażona na porażkę, gdy w grę wchodzi miłość?

,,-Gotowa, Gwendolyn?- zapytał w końcu. Uśmiechnęłam się do niego.-Gotowa, jeśli i ty jesteś gotów..."

Przyznam, iż po książkę sięgnęłam z ogromnym zapałem. Miałam na nią chęć od bardzo dawna. Po przeczytaniu ,,Czerwień rubinu" zrozumiałam, dlaczego książka zdobyła tyle pochlebnych recenzji, ale o tym za chwilę:)
Pierwsze rozdziały książki wydawały się... hm... ciężko to określić. Nieco dziwne, że tak powiem. Poznając dom oraz rodzinę Gwen, od razu na myśl przyszła mi rodzinka Adamsów ;) 

Wielki dom, tajemniczy lokaj, mnóstwo tajemnic, czy to brzmi normalnie w XXI wieku? Nie, ale dokładnie to czyni książkę wyjątkową! Gen podróży w czasie, Strażnicy, Krąg, a każdy podróżnik porównywany jest do kamienia szlachetnego! Braku oryginalności zarzucić pani Kerstin nie mogę. 
Kolejnym zaskoczeniem dla nas, może być to, iż Gwen widzi duchy (no, to już takie oryginalnie nie jest, ale nie narzekam). W rzeczywistości nikt, poza najlepszą przyjaciółką dziewczyny - Leslie, nie wierzy Gwendolyn w jej umarłych towarzyszy. Dawny wierszyk, mówiący o wszystkich kamieniach z Kręgu, zapewnia iż rubin ma dar. Nie dowierzałam, że nikt, nawet sama Gwen, nie skapnęli się, co to za dar!

Mimo iż nie przepadam za historią, książka o podróżach w przeszłość, ani trochę mnie nie nudziła. Opisy dawnych stuleci nie były nudne, w sumie nie było ich nawet za wiele. Pani Gier zadbała o każdy element, gdy nasi bohaterzy cofali się w czasie :) W przeskakiwaniu w inne czasy, pomagał im chronograf. Mały element, dzięki któremu, można było wybrać dokładny moment w czasie, aby tam się przenieść. Niegdyś były dwa chronografy, lecz jeden z nich skradli Lucy i Paul - zakochani podróżnicy w czasie, którzy uciekli, gdyż wszystko inne było wbrew ich związku. Większość osób, którzy są wmieszani w tajemnice Kręgu, uważają, iż Lucy i Paul oszaleli i zdradzili ich. Matka Gwen uważa inaczej, natomiast główna bohaterka nie wie, co myśleć, gdyż cała prawda jest przed nią szczelnie ukrywana... Uwielbiam te tajemnice, które skłaniają nas do przemyśleń, gdy nie możemy nocą zasnąć ;)

Kolejnym plusem było to, iż postacie są świetnie wykreowane. Szczególnie Gwendolyn. Jest bardzo ludzka, a przede wszystkim nie jest przesłodzona, jak to czasem się zdarza. Gideon również ma odmienny charakter, który czasem mnie zadziwiał. Trochę zeszło mi zrozumienie tego chłopaka i nadal nie jestem pewna, czy go rozumiem ;) Na dodatek dziewiętnastolatek nie wygląda jak typowy kochaś z paranormal romance. Nie ma krótkich włosów, i czarnych oczu. Skąd! Wręcz przeciwnie, ma długie, kręcone włosy do ramion i zielone oczy. Nie wiem jak Wy, ale ja z pewnością wolę typowy, mroczny wygląd naszych młodzieńców z książek;) 

Leslie jest nietuzinkową osobą. Zabawna i inteligenta. Dziewczyna zrobiła bardzo wiele, aby pomóc Gwen, która dawno temu wyjawiła jej tajemnice swej rodziny. Leslie zarywała noce, by zrozumieć każdy detal nowego życia Gwendolyn. Takiej przyjaciółki ze świecą szukać! Charlotta i jej matka Gledna, również są niepowtarzalne, że tak to ujmę. Tych dwóch ostatnich pań z pewnością nie polubiłam. 
Co do uczucia pomiędzy Gwen a Gideonem... Na początku nie lubili się. On uważał ją za dziecinną i naiwną małolatę, a ona go za bezczelnego i zarozumiałego obrzydliwca. No, miłość jak się patrzy! Jednak przygody przeżyte w przeszłości, zbliżyły ich do siebie. 

Niesamowicie spodobał mi się styl pisania pani Kerstin. Łatwy i zrozumiały, a zarazem bardzo śmieszny. Było mnóstwo momentów, które spowodowały, że zaczęłam się śmiać na cały dom. Szczególnie myśli Gwen są rozbrajające. Po czterdziestej stronie, książka tak bardzo mnie wciągnęła, że nim się obejrzałam już zmierzałam mu końcowi. Warczałam na każdego, kto śmiał mi przerwać tą nieziemską lekturę! A przez czytanie do późna, śliniłam się na ławce w szkole ;) Jedno jest pewne, warto było zatracić się w tejże książce!

Ostatni rozdział, sprawił, iż chciałam więcej! Nie czekając na nic, z potężnie bijącym sercem, sięgnęłam po drugą część Trylogii Czasu! 

Książkę polecam każdemu. Fanom tajemnic, jak i dobrego humoru! "Czerwień rubinu" spełni oba Wasze wymagania.

,,-Jest w nim zakochana. -Nie, nie jest. -Ależ tak, jest. Tylko jeszcze o tym nie wie."

niedziela, 9 grudnia 2012

"Uniesienie" - Lauren Kate


"Niebo jest ciemne od skrzydeł...
Nadciąga czas smutku, ofiar
i złamanych serc..."

OPIS:

Luce i Danielowi ucieka czas. Jedynym sposobem, aby powstrzymać Lucyfera przed wymazaniem całej przeszłości, jest odnalezienie miejsca Upadku. Mroczne siły ścigają Luce i Daniela. Chłopak nie wie, czy uda mu się to przetrwać - przeżyć jedynie po to, by ponownie raz za razem patrzeć na śmierć Luce. Bez względu na wszystko wszyscy muszą wziąć udział w epickiej bitwie, która skończy się martwymi ciałami i anielskim pyłem. Nagle, Luce wie, co musi się wydarzyć. Przekleństwo ich dwójki, dotyczyło tylko Luce. Ponieważ jej przeznaczeniem było życie z kimś innym niż Daniel. Trzeba dokonać ostatecznego wyboru. Wybór należy do Luce...

MOJA OPINIA:

,,Uniesienie" zaczyna się, gdy Luce budzi się, a obok niej jest Daniel. Szczęście jakie spowodował widok ukochanego szybko znika. Powraca brutalna świadomość, czego właśnie dokonuje Lucyfer. Upadek się zaczął, a wraz z jego dokonaniem diabeł wymaże przeszłość. Będzie jakby Daniel i Luce nigdy się nie spotkali. Sześć tysięcy lat cierpienia, miłości i niekończących się powrotów zostanie wymazane. Jednak Daniel się nie poddaje. Wszyscy wcielają plan w życie, aby powstrzymać Lucyfera. Mają na to tylko dziewięć dni , bo tyle trwa Upadek. Do tego trzeba będzie zlokalizować miejsce rzekomego Upadku, w czym pomogą im wszystkie trzy relikwie. Tylko gdzie one są? 
Luce ma świadomość, iż wszyscy narażają życie, aby plan Zła się nie powiódł. Od wyniku ich poszukiwań, zależy związek jej i Daniela. 
Poszukiwania relikwii są niesamowicie trudne i męczące. Lucinda musi wyzbyć się ludzkich potrzeb, aby im się udało. Dziewczyna nie może być najsłabszym ogniwem. 
Ale, co się wydarzy, gdy aniołowie i zaprzyjaźnione demony, odnajdą miejsce Upadku? Co potem? Nikt nie zna odpowiedzi na to pytanie...

"Nie ma ciemności mroczniejszej od wielkiego światła, które zostało zepsute"

Czwarta i ostatnia powieść z cyklu ,,Upadli" jest przepełniona w niekończące się starania i walkę. Walkę o miłość Luce i Daniela. Już w pierwszym rozdziale aniołowie i demony planują, co zrobić. Główni bohaterzy nie próżnują, ale prawdziwa akcja rozpoczyna się w następnych rozdziałach. 

Przyznam, iż w ,,Uniesieniu" nie było czasu na nudę. Poszukiwania relikwii nie miały końca. A każda godzina była walką o śmierć i życie. Nie było czasu do stracenia. Akcja rozwijała się niesamowicie szybko. Bohaterzy nie tracili czasu, wyruszali z jednego miejsca do drugiego, i spotykali niezwykłych ludzi, z niektórymi z nich toczyli wojnę, a teraz są ich sprzymierzeńcami. 

Pani Lauren nie próżnowała, pisząc tę książkę. Nie dawała nam ani chwili wytchnienia. Każda kolejna strona, była dla nas zagadką. Nie byliśmy w stanie się domyślić, co się wydarzy. Każde zdanie szokowało nas, odkrywając nowy rąbek tajemnicy. 
Niestety w niektórych rozdziałach było tejże akcji aż nazbyt... Opisy były chaotyczne i niewiele trzeba było, aby pogubić się w całej sytuacji. Książkę należało czytać ze skupieniem, aby nadążyć za scenami grozy. I chyba ciut za często czytałam słowa ,,Oczy Daniela zaszły łzami"...

Luce mile mnie zaskoczyła w tej części. Z całych sił próbowała radzić sobie sama, nie opierając wszystkiego na barkach Daniela. Dokonała sama wyboru, nie spoglądając w stronę Daniela. Wielki plus dla niej! Dopowiem, iż nigdy byście nie zgadli kto był prawdziwym przeznaczeniem Lucindy. Ogarnął mnie wielki szok, gdy się dowiedziałam. Choć po dłuższym zastanowieniu rozumiemy, iż wszystkie części układanki, znalazły się we właściwym miejscu...

Opis z tyłu książki, wspomina o anielskim pyle. Niestety jest go dość sporo. Smutno mi się zrobiło, gdy Gwiezdna Strzała pozbawiła życia poszczególnych osób... Więcej nie powiem ;)

Uważam, iż zakończenie całej serii ,,Upadłych" wyszło pani Kate nieziemsko! Przepiękne zwieńczenie cyklu!
Gdy przed chwilą doczytałam ostatnie słowa, opowiadające o nieśmiertelnej miłości Luce i Daniela, i gdy uświadomiłam sobie, iż to koniec, posmutniałam.Ogarnęła mną lekka melancholia, ponieważ zrozumiałam, że to koniec przygód aniołów i demonów. Jednak rozpaczać z tego powodu na pewno nie będę. Polubiłam tą serię, ale nie pokochałam jej do szaleństwa ;)

"Uniesienie" jest najlepszą częścią cyklu ,,Upadłych". Najwięcej się w niej dzieje, i główni bohaterowie przestają nas lekko irytować. Książkę, jak i całą serię serdecznie polecam!

"Czy Bóg stworzył miłość, by ból był jeszcze gorszy?"

niedziela, 2 grudnia 2012

"Namiętność" - Lauren Kate

"W każdym życiu wybiorę Ciebie. Tak jak Ty zawsze wybierałeś mnie. Na zawsze."

OPIS:

Luce była gotowa umrzeć dla Daniela. Od zawsze. Raz za razem. Luce i Daniel stale się odnajdywali, by wkrótce znów zaznać potwornego bólu rozstania. Dziewczyna jest pewna, że coś - lub ktoś - w jednym z jej wcieleń może jej pomóc w obecnym. Z tego powodu wyrusza w najważniejszą podróż swojego życia. Powraca w przeszłość. Chce zobaczyć co naprawdę łączyło ją z Danielem. Musi odnaleźć klucz, dzięki któremu ich miłość mogłaby przetrwać. Nie tylko Daniel rozpaczliwie goni Luce, przechodząc przez Głosicieli, Cam i legiony aniołów oraz Wygnańców pragną pochwycić Luce. Dziewczyna musi być ostrożna, bo jeden mały błąd i ponadczasowa miłość dwóch kochanków mogłaby zginąć. Na zawsze.

MOJA OPINIA:

Luce dąży przez nieznane dotąd ziemie, aby poznać tajemnice jej miłości. Podróż nie jest łatwa, gdy jedynym towarzyszem dziewczyny, jest ona sama. Patrzenie na swe poprzednie wcielenia, które płoną w ramionach Daniela, i widok udręczonej twarzy ukochanego, jest nie do zniesienia. Jednak Luce wie, że jej wyprawa nie jest bezcelowa. Ma cel - przełamać przekleństwo, które ciąży na niej i Danielu. Wkrótce odnajduje ją Bill, który zwie się przewodnikiem po Głosicielach. Gargulec pomaga jej w poznawaniu swych poprzednich żywotów. Dziewczyna nie ma pojęcia, że jej przyjaciele - w tym ukochany Daniel - ze wszystkich sił, starają się ją złapać. Niebezpieczeństwo nasila się z każdej minuty na minutę. A co jeśli przekleństwo dotyczy tylko i wyłącznie Luce i jej namiętności do Daniela? Czy to ona jest powodem, tego całego cierpienia?

Czytając, jak Luce cofa się w przeszłość, było niezwykle ciekawe! Nie znoszę historii i muszę przyznać, iż miałam pewne obawy, co do tej części. Gdyby pani Lauren wyskoczyła mi ze średniowieczem, którego mam po dziurki w nosie, nie wiem czy przebrnęłabym przez tę książkę. Autorka jednak skupiła się na opisywaniu przeżyć i namiętności obecnego i poprzednich wcieleń Luce. Owszem, w fabułę były wplecione wątki historyczne - stroje, budowle, kultura - ale pani Kate zrobiła to niesamowicie! Podziwiam ją za tak ciekawe opisy, które mnie nie przynudzały! Może dzięki tej książce, spojrzę inaczej na lekcje historii w szkole? Nie, raczej nie ;)

Co to głównej bohaterki, muszę przyznać, iż Luce nabrała charakteru. Ave Luce! W ,,Udręce" dziewczyna, że tak się określę, nie miała jaj ;) W tej części była pewna swego celu i nie poddawała się, mimo iż robiła na przekór wszystkim i wszystkiemu! Podróż dzięki gargulcowi - Billowi - była łatwiejsza. Lucinda miała wsparcie. Lecz muszę przyznać, iż Bill był podejrzany. To co mówił, budziło moją niepewność i nie wiem czy na miejscu Luce bym mu ufała, tak bardzo jak ona mu. Ale w sumie, gdybym nie miała nikogo innego, to może...

Gdy Luce wchodziła w trzy de (długo by tłumaczyć) czułam to samo, co ona. Co jej poprzedni żywot. Emocje targały mną od środka, równie mocno co naszą Lucindę Price. Niesamowite było jak poprzednie żywoty Luce różniły się od niej, a jednak były tak podobne. Luce miała styczność z nadętą wersją siebie, częścią, która zabiła króla i ruszyła do walki, a nawet z dziewczyną, która przyjaźniła się z Shakespeare'm! Łączy je jedno i to samo. Nieśmiertelna miłość do osoby, posiadającej fiołkowe oczy...
Widząc cierpienie Daniela, za każdym razem gdy umierał jeden z żywotów Luce, zrobiło mi się go żal. Chłopak tyle przeżył, a jego dziewczyna zwiała, gdy nastała minimalna szansa na to, aby wszystko potoczyło się inaczej. 

Obecne wcielenie Daniela nie ustawało w poszukiwaniach swej ukochanej. Za każdym razem gdy był krok za nią, ona i tak mu uciekała, chłopak przeżywał bezgraniczny ból i rozczarowanie. W końcu postanowił ją wyprzedzić.

Kilka rozdziałów z początku, mnie przynudzało. Ale tylko troszkę :) Natomiast gdy czytałam końcowe rozdziały (dotyczące pewnego gargulca) miałam ochotę krzyknąć ,,A nie mówiłam?!", lecz się powstrzymałam. 

Książka napisana jest tak samo lekkim językiem, co poprzednie części. Gdy wkręcimy się w akcję książki, nie jesteśmy w stanie dostrzec, jak szybko strony płyną naprzód. 
Teraz minuta dla okładki ;) To jedna z najładniejszych okładek, jakie widziałam w życiu (a trochę się już ich naoglądałam). Panienka z różą dodaje książce tajemniczości. Uwielbiam to!

Książkę polecam wszystkim, którzy polubili cykl ,,Upadli". W ,,Namiętności" poznacie tajemnice z poprzednich żywotów Luce, które niegdyś były zagadką.

"Miłość to jedyne, o co warto walczyć."

wtorek, 27 listopada 2012

"Pomiędzy" - Tara Hudson


"Historia miłości, której nawet śmierć nie może pokonać."

OPIS:

Amelia wie jedno: nie żyje. Jedyne co pamięta to, że kiedyś rzuciła się we wzburzone wody rzeki. Dlaczego i kiedy? Te pytania nurtują dziewczynę. Amelia błąka się samotna, pogrążona w bólu, rozpaczy i niepewności - niewidzialna dla świata. Wszystko zmienia się, gdy dziewczyna ratuje tonącego chłopaka, który ją widzi. Rodzi się między nimi niesamowite uczucie, którego nie można opisać. Razem próbują wyjaśnić tajemnicę śmierci Amelii. Sekret rodziny Joshui równie zostaje ujawniony. Każde spotkanie przynosi im szczęście i ekscytacje, ale również niepewność. Tym bardziej, że zarówno żywi, jak i umarli nie patrzą przychylnym okiem na ich bliskość. 
Bo czy istnieje jakakolwiek przyszłość między atrakcyjnym chłopakiem a dziewczyną z zaświatów?

MOJA OPINIA:

Na samym początku książki Amelia jest pewna, iż ponownie tonie. Przeżywa chwilę swojej śmierci, która często ją nęka. Ale tym razem było inaczej. To nie ona się topiła. Tylko on. Amelia stara się uratować chłopaka, który tonie w rzece. Świadomość, iż młody mężczyzna nie może jej zobaczyć, nie przeszkadza dziewczynie w próbie uratowania jego życia. Szokiem dla Amelii było to, iż młodzieniec ją zobaczył, usłyszał. Pierwszy raz od bardzo dawna, ktoś świadomie patrzał na nią. Widział ją. Gdy chłopaka zabiera pogotowie, Amelia zostaje sama ze swoimi błędnymi myślami. Jak on mógł ją widzieć? Nikt jej dotąd nie był w stanie zobaczyć. Przecież ona nie żyje. 

Gdy Joshua powraca, aby poznać osobę, która uratowała mu życie, wszystko staje na głowie. Joshua nie boi się spędzać z Amelią czasu. Dziewczyna wyznała mu całą prawdę, a on chce jej pomóc. Razem odkrywają tajemnice śmierci Amelii. Ale nie tylko atrakcyjny młodzieniec jest w stanie ją zobaczyć. Jego babcia również widzi Amelię. Nie podoba jej się, iż jej wnuczek spotyka się z duchem. Wszystko z dnia na dzień robi się coraz trudniejsze. Na dodatek kim jest tajemniczy Eli?

Po książkę sięgnęłam ze względu na bardzo interesujący opis, oraz wiele zachwalań poprzez inne pisarki (Beccę Fitzpatrick, oraz Andreę Cremer). Spodziewałam się porządnego zastrzyku adrenaliny, książki pełnej w mrożące krew w żyłach tajemnice i wątki mistycznej miłości. Ależ ja się pomyliłam!

Na początku książka mnie zaciekawiła. Byłam ciekawa każdego następnego rozdziału. Szybko to się jednak zmieniło. Tylko kilka pierwszych rozdziałów wydawało się interesujących. Później wszystko zaczęło się psuć. Książka nie była ani trochę straszna, i nie wywoływała szybszej reakcji mego serca. 

Wątek miłosny był... specyficzny. Zachowanie głównych bohaterów (szczególnie Amelii) przyprawiało mnie o ciche warknięcia pod nosem ;) To nie była miłość typu: ,,O, Boże! Zakochałam się w niebezpiecznym potworze! Czy dobrze zrobiłam?", bardziej pasowałby tu tekst ,,Kocham ducha i jestem szczęśliwy!". Amelia była skołowana uczuciem, które towarzyszyło jej za każdym razem, gdy Joshua był w pobliżu. Chłopak, którego uratowała główna bohaterka, nie był tajemniczym, pełnym seksapilu kolesiem, w którym kochała się każda dziewczyna. Był raczej miłym i sympatycznym chłopakiem, który pomagał swej dziewczynie-duch. 

Babcia Joshui - która również widziała Amelię, niesamowicie mnie denerwowała. ,,Wredna osoba" to delikatne słowa na określenie jej osobowości. Starsza kobieta nie tolerowała towarzystwa Amelii i zamierzała ją wygonić z życia swego wnuczka raz na zawsze. Ona jak i Joshua oraz jego siostra byli Medium. To wyjaśniało dlaczego widzieli Amelię. 
Siostra Joshui udawała, że nie widzi żadnego ducha, iż nie zamierzała wierzyć w takie głupoty. Przechodziła obojętnie obok Amelii, nie chcąc rozmawiać z kimś, w kogo nie wierzy.
Była jeszcze postać Eliego - zły duch, który chciał wciągnąć Amelię z powrotem w otchłań. Tajemniczy gościu, nie zatrzymał się w mojej pamięci, ani nie sprawił, że zaczęłam go interpretować, chcąc wychwycić jego plan...

Książka o duchu, który nie wie jak i kiedy umarł, wydaje się oryginalna? Nie jestem pewna. Ta pozycja była pierwszą, jaką czytałam o duchach. Nie kręciły mnie tego typu historie, ale postanowiłam zaryzykować, chcąc być mile zaskoczona. Po tej klęsce, chyba szybko nie wrócę do postaci z zaświatów. Chociaż kto wie? 

Przyznam, iż ,,Pomiędzy" napisana jest lekkim, łatwym językiem. Nie trzeba było się wysilać, aby zrozumieć przekaz. Raczej trzeba było mieć silną wolę, aby nie rzucić książki w kąt, przeklinając pod nosem swój wybór. 

Jedynym plusem całej książki, była okładka, która bardzo mi się spodobała. Oceniłabym ją o wiele lepiej niż   fabułę! 

Czy polecam? Zdecydowanie nie. Chociaż czytałam kilka opinii osób, którym książka się spodobała. Może i Wy zaliczycie się do tego grona? Ja z pewnością nie. 

© Created Eternity, AllRightsReserved.

Designed by ScreenWritersArena