wtorek, 22 października 2013

"Beta" - Rachel Cohn

Czy można posiadać człowieka na własność? Można mówić, że pewna osoba należy do mnie? Co to w ogóle oznacza? Że nasze ciało, umysł, serce, w pełni należą do jakiejś osoby? Oznacza to, iż ktoś może robić z nami, co chce? Że my musimy robić, co nam zostanie nakazane? A może należeć do kogoś, to być kochanym? Wiedzieć, że Twoje ciało, serce, pasuje do drugiej osoby, że posiadasz swoją drugą połówkę. Takie przynależenie nie jest złe, ale gdy ktoś zaczyna kierować Twoim życiem, rozkazywać, podejmować decyzje za Ciebie, wymuszać coś, wtedy przychodzi myśl, czy można tak traktować człowieka. Właśnie. Można? Człowiek nie jest rzeczą, jest istotą, która oddycha, czuje, myśli. I to jest już wystarczającym powodem, aby samodzielnie egzystować, nie pozwolić komukolwiek przejąć nad sobą władzę. Trzeba zrobić wszystko, by mieć wolność, by móc samemu o sobie decydować, aby z pełną świadomością słów rzec "to ode mnie zależy moja przyszłość". Gdy mamy wolność, mamy wszystko.

"Nic dziwnego, że kłamstwo przychodzi ludziom z taką łatwością. To musi być instynktowna reakcja na strach."

Elizja to betanastolatka, jedna z pierwszych klonów nastolatek. Naukowcy nie klonowali nigdy dotąd młodzieży, bo nie wiedzieli, czy dadzą radę okiełznać hormony. Elizja jednak im się udała, tak przynajmniej wszyscy sądzą. Bogata rodzina kupuje tę betanastolatkę, by zabawiała. Wtem szesnastoletni klon zaczyna miewać dziwne wizje o pewnym blondynie i jego turkusowych oczach. Zaczyna czuć... Ale przecież to niemożliwe. Elizja to klon, nie ma duszy. Nie może niczego odczuwać. A jednak tajemniczy Tahir sprawia, że betanastolatka zaczyna wierzyć w to, że posiada duszę.

Rachel Cohn jest znaną pisarką amerykańską. Zadebiutowała w 2002 roku powieścią "Gingerbread" i od tamtej pory opublikowała już 11 książek. "Beta" to pierwszy tom cyklu powieści z pogranicza s.f. i fantasy adresowany do starszej młodzieży.

Pomysł na książkę jest dość oryginalny, ciekawy i dobrze wykonany. Zaintrygował mnie świat na rajskiej wyspie, gdzie samo oddychanie (dosłownie!) odpręża, rozluźnia i sprawia, że nie ma się ochoty na nic poza odpoczywaniem. Właśnie przez te niezwykłe powietrze ludzie nie pracowali i jedynym wyjściem, okazały się klony; stworzone jedynie do pracy. 

W fabułę pisarka wplotła niewielką dawkę zagadek i spisków, które pobudzały ciekawość i wyobraźnie. Nie jestem pewna, czy gdyby nie te wątki, książka by nie nużyła. Akcja nie jest wartka, nie jest również stopniowa. Akcji przez większość książki nie ma. Nie dzieje się nic, co zapiera dech w piersiach, co przyśpiesza bicie serca. Właśnie tak bardzo byłam zadowolona z wplecionych małych tajemnic i Rebelii klonów; dzięki temu historia nie była nużąca.

Bohaterzy są dobrze wykreowani. Ciekawi, różni. Co prawda byłabym bardziej zadowolona, gdyby pisarka poświęciła większą uwagę postacią drugoplanowym, gdyż miewałam wrażenie, iż jest o nich troszkę za mało napisane. Natomiast Elizja oraz jej braciszek Ivan, to chyba dwie najlepiej rozwinięte postacie. Szczególnie Ivan. Może nie jest w centrum uwagi, nie poświęca się mu każdej strony, lecz wydaje się być naprawdę dobrze stworzony. Jego postawa, charakter, działania, ciekawią i zmuszają do krótkich acz intensywnych przemyśleń. Elizja to bohaterka, która nie irytuje. W gwoli ścisłości poznajemy ją dopiero, gdy zaczyna miewać wizje i podejrzenia do tego, iż jest defektem - klonem z usterką. Wtedy czujemy jej emocje, jej obawy, zmartwienia i determinację, by żyć według własnych zasad. 

"Zamartwianie się jest dobre dla ludzi. Wtedy gubi się cel."

Wątek miłosny trochę mnie rozczarował. Widziałam w nim potencjał, który najzwyczajniej w świecie nie został wykorzystany. Jestem zdania, iż pani Cohn mogła poświęcić mu więcej uwagi, dopracować i zachwycić nas.

Gdy rozpoczynałam czytać tę książkę, nie sądziłam, iż mogą być w niej zawarte poważniejsze tematy, takie jak gwałt czy narkotyki. Podobały mi się nie tylko pomysły pisarki, ale również emocje, które były zawarte w rozdziałach. Istota, która nie powinna czuć, mieć jakichkolwiek emocji, rozmyślała, miała je jakby głębsze niż normalny człowiek, przez co, sens słów stawał się bliższy czytelnikowi, pozwalał dojrzeć to, co na co dzień ignorowane. To, nad czym zwykle się nie zastanawiamy. 

Język, jakim posługuje się pisarka jest przystępny, ciekawy. Przyznam, iż bardzo przyjemny. Lekki, aczkolwiek czuć w nim pewne emocje. 

Pełne adrenaliny, zaskakującej akcji i przez nikogo niespodziewanych zwrotów wydarzeń, którymi przepełnione są ostatnie strony, doskonale rekompensują brak wartkiej akcji przez większą część książki. Takiego zakończenia żaden czytelnik nie jest w stanie się spodziewać. Uwielbiam, gdy pisarze mnie zaskakują.

"Beta" to ciekawa książka, którą czyta się bardzo szybko. Nie należy do najambitniejszych, ale jest obfita w ciekawe wydarzenia i intrygującą historię, która powinna zaspokoić czytelnika, oczekującego dobrej książki na pograniczu fantasy i s.f. Polecam. 

"Lepiej nie mieć duszy. Niż pozwolić, żeby ludzie ją z ciebie wytrzęśli."

Za możliwość przeczytania "Bety" serdecznie dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca!

16 komentarzy:

  1. Jedna z nielicznych pozytywnych recenzji, które czytałam. Na książkę mam ochotę i pewnie po nią sięgnę, tym bardziej, że zawiera też poważniejsze wątki.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapowiada się intrygująco - mam w planach.

    OdpowiedzUsuń
  3. Po przeczytaniu opisu, mam wrażenie, że książka jest za razem intrygująca, jak i przeciętna. Z jednej strony nastolatka+wizje+blondyn z drugiej klony, który wydają się dość ciekawą tematyką. Boję się też tej wolnej akcji i wątku romantycznego, także zastanowię się jeszcze nad książką:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dopisuję do mojej listy do przeczytania, bo zapowiada się bardzo ciekawie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kolejna ciekawa i zachęcająca recenzja tej książki, muszę ją zdobyć po premierze:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka jest fajna i z chęcią poznam jej kontynuację :)

    OdpowiedzUsuń
  7. co do MA (mądry akapit, od teraz będę tak pisać, bo to dla mnie za długo.) - ostatnio widziałam w którejś książce, nie wiem, może w OS 2?, coś w stylu "jest wreszcie wolna choć tak naprawdę nigdy do nikogo nie należała". coś takiego. jej, zostanę mistrzem dygresji : o
    a książka raczej nie dla mnie ;>

    OdpowiedzUsuń
  8. Takie powieści zawsze mieszczą się w moim guście! ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. Jako chwila rozrywki ta powieść będzie idealna :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dzisiaj dostałam tą książkę, mam nadzieję że przypadnie mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dno i metr mułu. Książka wygląda jak konspekt konspektu siebie samej.

    Brak elementarnej logiki.

    Nieprawdopodobna pod względem psychologicznym.

    Świat przedstawiony ledwo naszkicowany - trzy osoby na krzyż, wśród których obraca się bohaterka, a i te trzy osoby są niedopracowane i właściwie nie różnią się specjalnie od siebie.

    Książka wygląda jak napisana po kursie kreatywnego pisania.

    W porównaniu z "Pokarmem bogów" H.G.Wellsa*, którą przeczytałam poprzednio, a która, mimo wyraźnej wymowy nietzscheańskiej, jest jednak dobrą powieścią - książka jest, że użyję języka jej samej - totalnie drętwa.

    *Z punktu widzenia bohaterów książki, których perspektywa czasowa wynosi około 20 lat - skamieliny z czasów dinozaurów.

    OdpowiedzUsuń

© Created Eternity, AllRightsReserved.

Designed by ScreenWritersArena