sobota, 19 października 2013

"Intruz"- Stephenie Meyer

Nienawiść. To uczucie jest tak silne, że potrafi zniszczyć od środka. Wybucha niespodziewanie, gwałtownie, wystarczy mały płomień, aby wzniecić pożar wewnątrz. Te płomienie liżą Cię od środka, przejmują władzę nad całym Twoim ciałem, Twoim umysłem; Twe myśli stają się mordercze, destrukcyjne. Nienawiść jest stokroć silniejsza od racjonalności. W chwili, gdy te gwałtowne uczucie Tobą włada, nic więcej się nie liczy. Pragniesz się wyżyć, wyrzucić cały ogień na wierzch, by spłonął na kimś innym, by wypalił coś, kogoś innego, nie Ciebie. I nim się obejrzysz jest już po wszystkim. Wypowiedziałeś o kilka słów za dużo, zrobiłeś o kilka ruchów za wiele. Zaczynasz się zastanawiać, jak mogłeś tak bardzo stracić panowanie nad sobą, jak mogłeś dopuścić, by te uczucie, emocje tak Tobą zawładnęły, że skrzywdziłeś innych, osoby na których Ci zależało bardziej lub mniej. Nienawiść jest uczuciem najtrudniejszym do pokonania, bywa destrukcyjne, niszczycielskie. Jest rozszalałym ogniem, który pali Cię od środka, pragnie się wydostać. Może trwać jedynie moment, kilka chwil, lecz może również zagnieździć się w Tobie na stałe. Wtedy Twoje ciało jest wiecznie rozgrzane, gwałtowne. Wtedy ogień nigdy nie gaśnie. 

"Skoro ludzie potrafili tak zapalczywie nienawidzić, widocznie umieli też kochać mocniej, żywiej i płomienniej?"

Łowcy złapali Melanie. Samobójczy skok dziewczyny się nie udał, odratowali ją, wszczepili w jej ciało duszę imieniem Wagabunda. Ta istota miała odnaleźć we wspomnieniach własnego żywiciela informacje na temat innych niedobitków ludzkich, którym udało się przeżyć. Jednak Melanie stawia opór, buntuje się. W jednym ciele są dwie osoby, toczą walkę, która od początku skazana jest na niepowodzenie. Wagabunda i Melanie łączą siły, aby odnaleźć Jareda i Jamiego. Mężczyznę i chłopca, których obje kochają.

Stephenie Meyer to pisarka, której nazwisko jest powszechnie znane. Absolwentka literatury angielskiej na Brigham Young University napisała słynną sagę Zmierzch, która podbiła serca milionów czytelników oraz wzbudziła zgorzałe dyskusje. "Intruz" jest dziełem przeznaczonym dla starszego grona odbiorców. 

Świat wykreowany przez pisarkę, jest naprawdę dobry. Nie dopatrzyłam się żadnych niedociągnięć we wszechświecie, który opanowują dusze. Wszystko było doskonale skrojone, trzymające się kupy. Ciekawe i intrygujące. Budzące podziw, zachwycające. 

Niesamowicie spodobało mi się to, jak pisarka przedstawia ludzi. Jako istoty nadpobudliwe, niszczycielskie, nienawidzące, myślące o sobie, egoistyczne, lecz mimo wszystko kochające, jak żadne inne życie na jakiejkolwiek planecie, niebywale przywiązujące się, posiadające więzy, nadzieję, upartość, wiarę, jak nikt inny. Meyer wykreowała ludzi, jako coś niesamowitego, coś, co posiada miliony sprzeczności, doznań, uczuć. Ludzkość jest czymś niepojętym, niezrozumiałym, czymś o wiele większym, silniejszym, niżby można było to pojąć.

"Wydaje mi się, że są takie rzeczy, które nigdy nie umrą."

Ponadto rdzeń miłości przedstawiony przez autorkę, jest niezwykły. Pani Stephenie nie szczędziła głębokich przemyśleń na temat świata, ludzi i ich uczuć, ciał oraz sensu egzystencji. Jednak temat miłości najbardziej wbił mi się do głowy. Tutaj pisarka przedstawiła to jako nigdy niegasnące uczucie, nieokiełznane, potrafiące przetrwać wszystko, zawsze żywe, nigdy umierające, trwające więcej niż jedno istnienie. Miłość jaką Melanie darzyła brata i Jareda była jak gruby, niezniszczalny sznur, którym ich serca były do siebie przywiązane. Pisarze bardzo często już w ten sposób opisywali te uczucie, jednak w "Intruzie" moja wyobraźnia była tak pobudzona, że na minutę miałam milion metafor dotyczących ludzi i ich miłości.

Bohaterzy byli świetnie nakreśleni. Każda, dosłownie każda z postaci miała własny charakter, była inna, głęboka, prawdziwa. Chciałam poznać wszystkich. Jednak najbardziej intrygowali mnie Ian, Jared oraz Jeb. Ich tajemniczość, niemalże zachowania niezrozumiałe, zbudowane na logiczniejszych fundamentach niż można było się spodziewać, okazały się niemożliwie fascynujące. Wagabunda oraz Melanie to bohaterki, które również przypadły mi do gustu. Wanda, dusza nierozumiejąca przemocy, nienawiści, dobra sama w sobie, delikatna, jednak myśląca bardzo racjonalnie. Mel, silna kobieta, gwałtowna, posiadająca instynkt przetrwania, wiele przykrych chwil za sobą, kochająca z całego serca. Nie sposób ich nie polubić, nie podziwiać. 

Wątek miłosny, składał się z dwóch mężczyzn i dwóch kobiet, ukrytych w jednym ciele. Nie nazwałabym tego trójkątem miłosnym. Ta nazwa byłaby zbyt płytka, zbyt przyziemna i nikła, by wytłumaczyć, co działo się w sercach, duszach ludzi, którzy kochali się nawzajem. Pokochałam ten wątek miłosny, jak całą resztę.

"Nigdy nie wiesz, ile czasu ci zostało."

Podczas czytania "Intruza" emocje brały górę. Stephenie Meyer potrafiła przestraszyć czytelnika, sprawić, że wpatrywał się z niedowierzaniem w kartki papieru, potrafiła przyśpieszyć bicie jego serca, wzruszyć, wzbudzić współczucie dla doskonale wykreowanych bohaterów. Pisarka bawiła się ich losem, nie dawała zapomnieć, jak brutalne jest życie, że smutki i radości muszą się równoważyć na niewidzialnej wadze. Emocje były wszędzie, wylewały się z literek i przelewały na niczego niespodziewającego się czytelnika. 

Język, jakim posługuje się pisarka jest barwny, bogaty, mimo to przystępny. Niebywale wciągający już od pierwszych stron, dogłębny. Choć akcja nie trwa bez przerwy, nie nuży i potrafi zaskoczyć. 

"Intruz" to dzieło genialne. Zmuszające do refleksji nad ludzkością, miłością i więzami rodzinnymi. Budzi wiele pytań dotyczących egzystencji, na które czytelnik sam musi sobie odpowiedzieć. Dzieło pani Meyer zapada głęboko w pamięć, sprawia, że bez przerwy myślimy o losach bohaterów. Polecam tę książkę, powinnością jest ją przeczytać. "Intruz" to głęboka, ambitna lektura, która ze względu na tematy, które porusza, jest co najmniej warta przeczytania i przeanalizowania. Polecam, polecam i jeszcze raz polecam. 

"Przez wszystkie te stulecia nie udało się rozgryźć zagadki, jaką jest miłość. Na ile jest sprawą ciała, a na ile umysłu? Ile w niej przypadku, a ile przeznaczenia? Dlaczego związki doskonałe się rozpadają, a te pozornie niemożliwe trwają w najlepsze?"

17 komentarzy:

  1. Uwielbiam tę książkę! Jest naprawdę niezwykła. Serdecznie polecam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdecydowanie świetna książka! Przedstawienie ludzi kontrowersyjne, ale jakże ciekawe!

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam "Intruza", bo mam awersję do tej autorki po "Zmierzchu". Ale skoro tak zachwalasz, może się jednak skuszę. ;))

    OdpowiedzUsuń
  4. Wydaje mi się, że powinnam po nią sięgnąć. Mam nadzieję, że i mi się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nominowałam Cię do THE VERSATILE BLOGGER: http://wioska-ksiazek.blogspot.com/2013/10/016-versatile-blogger-award.html

      Usuń
  5. Niezwykła książka to mało powiedziane. Przy samym końcu popłakałam sie jak głupia. xdd Nigdy żadna książka moim zdaniem jej nie przebije. xd

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgadzam się to była niesamowita historia. Czytałam ją niedawno, wątek miłosny zaskoczył mnie niebywale pozytywnie, własnie dzięki temu, że nie było oczywistego pozytywnego zakończenie. W większości ksiązek wiadomo jest od razu, że główna bohaterka zawsze będzie szczęśliwa, nie ważne, kogo wybierze. A tu mieliśmy dwie główne bohaterki, w jednym ciele, nie wiedziałam kompletnie, co z tego wyjdzie. ;) Czekam teraz tylko na kontynuacje. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam się, to dzieło genialne :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ogień nienawiści w mądrym akapicie a ja już płaczę ze śmiechu jak sobie dzisiaj xd
    to sobie poczytałyśmy razem :')

    OdpowiedzUsuń
  9. Moje zdanie na temat "Intruza" chyba już znasz! Zdecydowanie się zgadzam z Tobą, genialna, przepełniona emocjami książka. :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Jakoś nazwisko tej autorki mnie odpycha. Tak wiem, jestem uprzedzona.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie miałam jeszcze okazji zapoznać się z tą powieścią (chociaż sagę "Zmierzch" uwielbiam :D). Jednak wszystkie pozytywne recenzje na jej temat skłaniają do tego, aby wreszcie ten stan zmienić :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Znakomita pozycja, znam nawet osoby, które były w szoku, że autorka "Zmierzchu" stworzyła coś tak pięknego.

    OdpowiedzUsuń
  13. U mnie czeka już na swoją kolej, nie mogę się doczekać, aż zacznę ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytałam ją kilka lat temu, w okolicach polskiej premiery. Pamiętam, że miejscami mnie nudziła. Aby napisać coś więcej musiałabym sobie ją przypomnieć:)

    OdpowiedzUsuń

© Created Eternity, AllRightsReserved.

Designed by ScreenWritersArena