poniedziałek, 14 października 2013

"Ostatni Smokobójca" - Jasper Fforde

Czy zawsze postępujemy według zasad moralności? Podejmujemy decyzje, które idą jedynie w dobrym kierunku? Nie ulegamy czarom chciwości, pieniędzy, nie nadużywamy swojej władzy, by zdobyć coś, co nam się nie należy? Czy ludzie zawsze postępują moralnie? Są uczciwi? Potrafią oprzeć się alternatywie wygodnego życia w luksusach, dopuszczając się drobnych oszustw, czy złych uczynków? Niestety nadeszły takie czasy, w których moralność przegrywa z dobrobytem ludzkim. Gdy człowiek czegoś gorąco pragnie, jest w stanie posunąć się do wszystkiego. Wystarczy, że nastanie cień szansy, iż dostanie to, czego żąda. Co to za świat, w którym pieniądze, rzeczy materialne, władza, odgrywają tak ogromną rolę, że zasady moralne, uczciwość, szacunek do innych i samego siebie przestają być dla kogokolwiek istotne? Schodzą na boczny plan. Lecz kogo można winić za to, iż właśnie taki jest świat? Ludzkość, nas. Nikogo więcej. Chciwość tak nas zaślepiła, że jesteśmy w stanie zrobić wszystko, by dostać to, czego pragniemy.

"Tak działa przeznaczenie: nie można przewidzieć, gdzie cię poprowadzi."

Jasnowidz miał wizję. Mnóstwo osób ją miało, jest to oznaka, iż ujrzana przyszłość tym razem naprawdę może mieć miejsce. Czarodzieje widzieli śmierć ostatniego Smoka. Gdy zwierzę umrze, na Smocze Ziemie będzie mógł wejść każdy, miliony będą się bili o to, by zdobyć chociaż kawałek ziemi. Lecz kto zabije Smoka? Znajda, Jennifer Strange, jest w samym środku wydarzeń, nastolatka jako Ostatni Smokobójca  musi podjąć poważne decyzje, gdyż od niej wiele zależy...

Jasper Fforde to autor bestsellerowych serii Thusday Next i Nursey Crimes. "Ostatni Smokobójca" to jego pierwsza książka przeznaczona dla młodych czytelników. Nigdy dotąd nie miałam styczności z żadnym dziełem tego pisarza, dlatego byłam naprawdę ciekawa, jak spodoba mi się jego pióro. Czy "Ostatni Smokobójca" wywarł na mnie pozytywne wrażenie?

Świat stworzony przed pana Jaspera jest bardzo dobrze dopracowany. Kazam, licencje czarodziejów, dwa Królestwa, znajdy, to nie tylko pomysły nie posiadające żadnych niedociągnięć, lecz również wzbudzające niebywałą ciekawość u czytelnika. Świat, w którym żyje Jennifer intrygował mnie. Barwne opisy, niekończące się oryginalne wątki, to coś, czym ta pozycja zdecydowanie może się poszczycić. 

"Ostatni Smokobójca" odzwierciedla się również humorem. Pisarz ma bardzo lekkie pióro, czytając tę książkę, ma się wrażenie, jakby każdy rozdział napisany przez pana Fforda, był dla niego wielką przyjemnością, zabawą, która w dużym stopniu udziela się osobie czytającej. Zabawne przemyślenia bohaterów i dialogi, sprawiały, że wybuchaliśmy krótkim śmiechem, albo uśmiechaliśmy się pod nosem. Ponadto pisarz umiał doskonale oddzielić żart od infantylności. Nigdy nie zdarzyło mu się przekroczyć tej cienkiej, dla niektórych niezauważalnej granicy.

"Pieniądze zdolne są zaślepić człowieka, [...], zmieniają ludzi w chciwych, niedbających o konsekwencje głupców, nastawionych na zysk."

Przyznam, że akcja nie trwa bezustannie, nie jest wartka w każdym rozdziale, lecz wciąga. Przez większość rozdziałów jest stonowana, a pod koniec książki budzi się i mknie nieprzerwanie, zachwycając pomysłowością. Drobne zagadki, umieszczone w fabule również podsycają ciekawość, sprawiają, iż czytelnik samoistnie stara się znaleźć sprawce całego zamieszania. 

Nie spodziewałam się, iż pisarz umieści w "Ostatnim Smokobójcu", książce lekkiej, niezbyt ambitnej, prawdy o moralności i chciwości ludzkiej. Poprzez świat Smoków, czarodziejów, Kwarkostworów i znajd, przebiły się mądre, dojrzałe słowa na temat ludzkości. 

Pan Fforde bardzo dobrze wykreował bohaterów. Dał im ludzkie cechy, budząc w nas wrażenie, iż Jennifer, Tygrys, Lady Mawgona, Moobin, są prawdziwymi istotami. Główną bohaterkę nie sposób nie polubić. Ma bardzo ciekawy, pozytywny charakter, który jest w stanie udzielić się każdemu. Drugą z postaci, która zyskała wielką część mojej sympatii, to Tygrys. Ta dwunastoletnia znajda zachwycała mnie swoją bystrością, wiedzą i zainteresowaniem świata. 

Język, jakim posługuje się pan Jasper nie jest ubogi, wręcz przeciwnie. Obfituje w bardzo dobrze, poetycko złożone zdania. Mimo to nie jest trudny. Jestem pewna, że nikt nie będzie miał problemu z odbiorem słów pisarza. 

"Ostatni Smokobójca" nie należy do ambitnych lektur, jest raczej książką lekką, pozwalającą zagłębić się w świecie Smoków i komizmie. Polecam tę powieść młodszym odbiorcą, oni będą nią wręcz zachwyceni!

"I to jest właśnie problem z przepowiedniami - czasem się spełniają."

Za możliwość przeczytania książki "Ostatni Smokobójca" serdecznie dziękuję portalowi Sztukater!

niedziela, 13 października 2013

Pierwsze urodziny bloga!

Rok. Tyle dokładnie minęło od mojej pierwszej opublikowanej recenzji. Dokładnie rok temu założyłam bloga i napisałam "recenzję" "Anioła" L.A. Weatherly. Stworzyłam Created Eternity (pl: Stworzona Wieczność) z jednego powodu: chciałam podzielić się z innymi moimi refleksjami na temat książek, wrażeniami po lekturze. Początek jakich wiele.
Od października 2012 roku wiele się zmieniło. Nie tylko moje recenzje się polepszyły, zaczęły być prawie recenzjami, ale również mój książkoholizm przybrał na sile, z miesiąca na miesiąc czytałam więcej i otwierałam się na nowe gatunki literackie, dzięki czemu mogłam wybrać te, które najbardziej do mnie trafiają. Nigdy nie przypuszczałabym, że blogowanie tak mnie wciągnie, że pisanie opinii stanie się nieodłączną częścią mojego życia.

Na dzień dzisiejszy wiem, że nie wyobrażam sobie życia bez dzielenia się z Wami moimi wrażeniami z lektur.

W przeciągu roku aż 214 osób zaobserwowało mojego bloga z czego jestem naprawdę szczęśliwa! Nie spodziewałabym się, że tak wielka liczba naszego społeczeństwa zechce regularnie czytać moje wypociny. Liczba Waszych odwiedzin wynosi na ten moment 14 440! A najchętniej czytana przez Was recenzja, która została wyświetlona aż 767 razy, to książka Federico Mocci "Trzy metry nad niebem". Przez rok opublikowałam 1703 Waszych komentarzy! Fanpage bloga zdobył 90 łapek w górę, a ja nawiązałam współpracę z 4 wydawnictwami i jednym portalem! 

Blog to nie tylko pasja i statystyki, lecz również ciekawi ludzie. Nigdy przedtem nie poznawałam innych przez internet, ale dzięki Created Eternity miałam do czynienia z mnóstwem osób, które wraz ze mną dzielą pasję do książek. Tutaj grzechem byłoby nie wymienienie Emy, z którą przegadałam miliony godzin na Facebooku, robiłam tak absurdalne rzeczy jak czytanie przez skype, i śmiem twierdzić, że znajomość z nią sprawiła, iż zdziczałam niemalże do tego samego stopnia, co Emcia ;* Nasze absurdalne wyobrażenie Julii w rajstopach na głowie, sprawiło, że śmiałam się do łez. Dziś również się z tego śmieję. Rosemarie: moje niewyczerpane źródło wiedzy, najbardziej uzdolniony informatyk, z którym kiedykolwiek miałam do czynienia, osoba z którą mogę przegadać cały dzień (niestety czas działa przeciwko nam) i ktoś, kto dzielnie wysłuchiwał moich pogmatwanych wrażeń z Darów Anioła. Jemenos, moja bratnia dusza, ktoś, kto wybiera się do mnie od dobrych dwóch miesięcy na herbatkę i po "Miasto kości", chłopak, który ma przyjeżdżać do mnie za każdym razem, gdy będę zmuszona pisać sprawdzian z historii, i kolega, z którym pisanie jest niebywale przyjemne.

Mam nadzieję, że przede mną jeszcze wiele lat blogowania, bo przez ten rok zdążyłam to szczerze pokochać!
Pozdrawiam Was Kochani,
Daria.

P.S. Jest roczek blogowania, będzie i konkurs! Czekajcie na środę! 

sobota, 5 października 2013

"Igrzyska śmierci" - Suzanne Collins

Jedzenie. Czym jest dla nas? Potrzebą, pragnieniem, rozkoszą, przyjemnością. Jemy, bo musimy, jemy, gdyż chcemy. Jemy, ponieważ wywołuje to bardzo miłe uczucie. Spożywamy, aby poczuć sytość i spełnienie. Czy osoby, które nigdy nie miały biedy, wiedzą co oznacza 'pójść spać z pustym żołądkiem'? Czy takie osoby potrafią sobie wyobrazić prawdziwy głód? Najprawdziwsze pragnienie spożycia czegoś. Czegokolwiek. Jak wiele osób wie, co zonacza umieranie z głodu? Jak to jest egzystować kilka dni, ba!, tygodni, zadowalając się jedynie mizernymi porcjami, jedzeniem, które sami znaleźliśmy? Czy można być w pełni szczęśliwym, gdy głód doskwiera? Mimo wszystko żyć, choć żołądek zwija się z bólu, błagając o drobny przysmak? Nie, nie można. Jedzenie nie tylko pozwala nam żyć, daje siłę, ale również radość, namiastkę szczęścia. Rozkosz.

"Niszczenie jest łatwiejsze od tworzenia."

Nadszedł czas na siedemdziesiąte czwarte Igrzyska Głodowe. Zostaną wybrane dwie osoby z dwunastu Dystryktów. Katniss zrobiła wszystko, aby jej młodsza siostra Prim nie została wylosowana. Spośród tysięcy kartek, nie było najmniejszej szansy, aby  wylosowano jedną kartkę z nazwiskiem Primrose Everdeen. Jednak los zaskoczył wszystkich. Wylosowano dwunastolatkę. Katniss, która kocha siostrę ponad życie, zgłasza się na ochotnika, by iść na Igrzyska zamiast Prim. W tenże sposób staje się trybutem w Głodowych Igrzyskach. Tylko jedna osoba z dwudziestu czterech wróci żywa... Osobą, która również idzie na Igrzyska z dwunastego Dystryktu jest Peeta. Chłopiec, który dawno temu uratował głodującą Katniss, dając jej chleb.

Suzanne Collins odniosła ogromny sukces, tworząc "Igrzyska śmierci". Książka ta podbiła serca milionów czytelników. Wyreżyserowano ją. Amerykańska pisarka stworzyła również cykl pt. "Underland Chronicles", która wraz z "Igrzyskami śmierci" utrzymywała się na listach bestsellerów w Ameryce. Sięgnęłam po Igrzyska z czystej, nieprzezwyciężonej ciekawości. Chciałam poznać fenomen tej powieści. Udało mi się?

Pierwsze strony pisarka przeznaczyła na to, aby czytelnik w pełni zapoznał się z Panem, Dystryktami, działaniem Igrzysk i Kapitolu. Suzanne jasno i klarownie przedstawiła nam stworzony przez siebie brutalny świat, gdzie głód doskwiera tysiącom ludzi, i gdzie największą rozrywką jest patrzenie, jak młodzi ludzie w wieku od dwunastu do osiemnastu lat zabijają się nawzajem. 

Coś, co rzuciło mi się w oczy, to właśnie brutalność. Pani Collins nie bała się szczerze, bez najmniejszych ogródek opisywać przerażającej, krwawej wojny na arenie, niebywale okrutnego życia w Dystryktach i walki o przetrwanie. Niektóre opisy ran, zdarzeń mogły pobudzić u czytelnika miliony emocji. Od obrzydzenia, po współczucie aż do niedowierzania. 

"Igrzyska śmierci" to niezwykle oryginalna książka. Tego zdecydowanie jeszcze nie było. Collins miała fenomenalny pomysł na książkę i bardzo dobrze wcieliła go w życie. Świetnie budowała napięcie, sprawiała, że czytelnik sam starał się zachowywać cichutko, dokładnie jak główna bohaterka, aby inny trybut nas nie dostrzegł. Po tym, jak Katniss wylądowała na arenie wręcz niemożliwością stało się zaprzestanie czytania! 

Bohaterzy byli dobrze nakreśleni. Główna postać to waleczna, wiedząca, czego od życia chce dziewczyna. Utrzymywała rodzinę po śmierci ojca. Polowała, zarabiała pieniądze, sprzedając swoje zdobycze, okazała się niezwykle dojrzała. Niekiedy nieco nadpobudliwa, ale bardzo bystra. Podczas Igrzysk domyślała się takich rzeczy, jakich wiele osób nie byłoby w stanie zrozumieć, czy rozpracować w normalnych warunkach. Peeta to postać, którą polubiłam, ale również która mnie intrygowała. Chciałam zrozumieć, jego podejście do sprawy i wszelkie działania na arenie, jak i w Kapitolu. 

Wątek miłosny okazał się bardzo nietypowy. Nie jest go za dużo, absolutnie nie przesłania pierwotnego planu książki. Jego specyficzność sprawia, że czytelnik zaczyna się zastanawiać, jak się zakończy, czy wszystkie emocje bohaterów są szczere.

Język, jakim posługuje się pisarka, jest przystępny. Wciągający. Nie sprawia żadnych trudności, lecz również nie odzwierciedla się ubogim słownictwem. "Igrzyska śmierci" nie posiadają kolokwializmów ani wulgaryzmów, co może zachęcić do przeczytania tej powieści, tą grupę czytelniczą, która nie toleruje takich zabiegów w książkach.

"Igrzyska śmierci" to powiew świeżości na rynku, coś oryginalnego, wciągającego, niezastąpionego. Bawi się emocjami, potrafi zaskoczyć, obrzydzić oraz zachwycić. Polecam. Książka ta jest warta przeczytania. 

"Nie zapomina się twarzy człowieka, który jest ostatnią nadzieją."

środa, 2 października 2013

Stosik #7

Witam Was,
moja chandra jesienna minęła, ale wiecznie mi zimno... No cóż, takie życie. Nie wiem, jak Wam minął wrzesień pod względem czytelniczym, ale mi beznadziejnie. Udało mi się przeczytać tylko cztery książki! Wszystko przez brak czasu. Zaczęły się sprawdziany, kartkówki, prace domowe i różne projekty :/ 
Mój drugi w tym miesiącu stosik, nie jest za wielki, ale za to jaki! Jakościowo jestem bardzo zadowolona z niego. Szczególnie z Igrzysk. Mam wrażenie, że tylko ja ich nie czytałam... 


Od góry:

1. "Igrzyska śmierci" Suzanne Collins - pożyczone od Gabi :3
2. "Opiekunka grobów" Melissa Marr - z wymiany na LC.
3. "Klątwa tygrysa: przeznaczenie" Colleen Houck - od GabiRECENZJA
4. "Morza szept" Patricia Schroder - z wymiany na LC.

Czytaliście może którąś z tych pozycji? Jak wrażenia? :)
Pozdrawiam ;* 

poniedziałek, 30 września 2013

"Ogień" - Mats Strandberg + Sara B. Elfgren

Każdy ma jakieś przeznaczenie. Rolę, którą musi odegrać. Każdy musi przez coś przejść, bo tak świat każe. Taka jest jego powinność, to się stanie i już. Przez pewne momenty w życiu musimy przejść, nie ominiemy ich. Każdy nasz ruch, myśl, wypowiedziane słowo, jest po coś. Jedna myśl, jeden krok może odmienić wszystko. Tak to właśnie działa. Wszystko jest niebywale kruche. Możemy zacząć robić rzeczy, które kiedyś nam się nie śniły. Możemy umieć coś, o co nigdy siebie nie podejrzewaliśmy. Możemy mieć myśli, które nas zadziwią, przerażą, zafascynują. W którymś momencie może przyjść myśl, że wszystko się zepsuło, że nie tak życie powinno się toczyć, ale może to nie jest prawda? Możliwe, że wszyściutko, co uczyniliśmy, miało się zdarzyć i już? Bo to jest naszym przeznaczeniem. Znaleźć się w takim, a nie innym punkcie. I nie ma sensu zastanawiać się, co by było gdybym inaczej się zachował. To bezcelowe. Jeśli sądzisz, że może było dla Ciebie inne wyjście, mylisz się. Zawsze, od samego początku miałeś podjąć takie, a nie inne decyzje, miałeś się stać taki, a nie inny. To właśnie jest Twoje przeznaczenie.

"Wszystkie myśli zaczynające się od 'gdyby' są niedorzeczne." 

Dziewczyny odkryły już kim naprawdę są. Ich moc wciąż jest niezgłębiona, niekiedy niezrozumiała, ale bardziej znana niż kiedykolwiek wcześniej. Czarownice odepchnęły pierwsze zło, jakie stanęło na ich drodze. Było bardzo trudno, ale to dopiero początek. Początek przeraźliwej apokalipsy. Tylko Wybrańce są w stanie powstrzymać zagładę ludzkości...

Mats Strandberg i Sara B. Elfgren odnieśli sukces, pisząc książkę "Krąg". Magiczny klimat, fenomenalni bohaterowie, niebywałe historie i cudowna, wieloosobowa narracja podbiły miliony serc: w tym moje. Nie mogłam się doczekać, aż sięgnę po kontynuację. Jakie wrażenie wywarł na mnie "Ogień"?

"Wpuszczenie innych do swojego życia może być trudne, pozwolenie im na to, by się naprawdę zbliżyć. Czasami samotność wydaje się bezpieczniejsza."

Gdy tylko zaczęłam czytać pierwszą stronę, ponownie poczułam tajemniczość miasteczka Engelsfors. Uderzył mnie niepowtarzalny klimat powieści. Słowa, które sprawiały, że przenosiłam się do świata Wybrańców, miały niezwykłą moc. Pisarze fenomenalnie budowali napięcie. I mimo iż książka ma prawie siedemset stron, nie sposób się było przy niej nudzić. Pomysły duetu, ich twórczość i kreatywność, odejmowały mowę z wrażenia. Niebywałe jest to, jak doskonale została zachowana spójność, ciekawość i tajemniczość powieści przez tyle kartek!

Zagadki, przeróżne zawiłości, i zdarzenia, pozostawiające w głowie czytelnika pytanie "dlaczego?", okazały się nie tylko ogromnym plusem "Ognia", ale również napędem. Dzięki właśnie tym tajemnicą, czytelnik nie był w stanie oderwać się od książki. Musem wręcz było dowiedzenie się, cóż wydarzy się dalej, czy wszystko pójdzie dobrze, czy bohaterowie nie ucierpią. Dzieło Matsa i Sary niewyobrażalnie wciąga!

"W życiu każdego człowieka jest tyle spraw, o których nie mówi się innym."

Ponadto w "Ogniu" były również poruszane ważne kwestie, takie jak zdrada, mobbing, śmierć, oddanie, poświęcenie, relacje damsko-damskie. Dzięki takim tematom książka nabrała prawdziwości. Przypomniała, że nasze główne bohaterki to nie tylko czarownice z niezwykłą mocą, niosące na barkach losy całego wszechświata, ale również zwykłe nastolatki, chodzące do liceum. 

Bohaterzy wykreowani nieziemsko! Każdy, dosłownie każdy miał swój własny, inny charakter, podejście do życia, styl, usposobienie, poglądy. Właśnie postacie urzekły mnie w książce najbardziej. Natura każdej z dziewczyn została ukazana bardzo dogłębnie, sprawiając, że mamy szanse się utożsamić z nimi wszystkimi! Również postacie drugoplanowe były idealnie stworzone.

"Nie jest łatwo żyć z kimś, kto wciąż jest nieobecny myślami."

Język, jakim posługują się pisarze, jest prosty, przystępny. Styl sprawia, że czyta się naprawdę przyjemnie i lekko. W "Ogniu" pojawiają się wulgaryzmy, lecz dodają one książce pazura. Nie jest ich jednak za wiele, zdecydowanie użyte w konieczności. 

"Ogień" to świetna kontynuacja "Kręgu". Nie jestem w stanie powiedzieć, która część podobała mi się bardziej, obie niezwykle urzekły. Polecam, bo naprawdę, naprawdę warto! 

"Wszystko może się tak szybko zmienić. W jednej sekundzie może być inaczej. Może dlatego, że cały czas się poruszamy, nawet tego nie zauważając."

Za możliwość przeczytania niesamowitej książki "Ogień" serdecznie dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca!

poniedziałek, 23 września 2013

Stosik #6

Hej, 
z racji tego, iż nie wstawiałam stosiku ubiegłego miesiąca, wstawię w tym (jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem) dwa :D Mogę napisać o powrocie do szkoły, zimnych dniach, które nadeszły, czasie, którego mi brak na czytanie książek, ale małym problemem jest to, iż złapała mnie jesienna chandra i kompletnie nie mam weny na napisanie klarownej notki :( Zostawię więc Was z małym zdjęciem mego stosiku i życzę miłego tygodnia ;*


Na samej górze:

1. "W kajdankach namiętności" Piotr Kołodziejczak - wygrana w konkursie.

Od lewej:

2. "Ciotki" Anna Drzewiecka - od wydawnictwa M. RECENZJA
3. "Przez burze ognia" Veronica Rossi - od wyd. Otwartego RECENZJA
4. "Ogień" Mats Strandberg + Sara B. Elfgren - od wyd. Czarna Owca.
5. "Intruz" Stpehanie Meyer - z biblioteki.

Od prawej:

6. "Baśniarz" Antonia Michaelis - z biblioteki. NAJLEPSZA KSIĄŻKA, JAKĄ W ŻYCIU CZYTAŁAM <3 RECENZJA
7. "Miasto zagubionych dusz" Cassandra Clare - zakup własny. RECENZJA
8. "Miasto upadłych aniołów" Cassandra Clare - j.w. RECENZJA
9. "Miasto szkła" Cassandra Clare - j.w. RECENZJA

Czytaliście może którąś z tych pozycji? Jak wrażenia? :)

sobota, 21 września 2013

"Ciotki" - Anna Drzewiecka

Dzieciństwo to magiczny czas. Wtedy świat wydaje się ciekawy, intrygujący, nowy, kolorowy, zupełnie nieznany. Każde dziecko pragnie spróbować wszystkiego. Dzieci muszą na własnej skórze się przekonać, co jakie jest, by wyrobić sobie o czymś zdanie. Te chwile, gdy jedynym problemem jest, w co się pobawić na podwórku, i gdy najciekawszą rzeczą na świecie wydaje się być oglądanie pochodu dżdżownicy są niezastąpione To powinno trwać wiecznie. Dzieci inaczej odbierają świat, bo dopiero go poznają, lecz z czasem rosną, stają się dorośli i dzieciństwo przemija, już nas nie bawią te same rzeczy, nie pragniemy dowiedzieć się, dlaczego niebo jest niebieskie, mamy inne priorytety. Ludzie mówią, że kiedyś trzeba wydorośleć, stać się poważnym, nie wygłupiać się. Ale jestem zdania, że niektórzy nigdy nie wydorośleją w pełni. Ci, którzy mieli piękne dzieciństwo, zawsze gdzieś w środku pozostaną dziećmi. Na zawsze gdzieś tam, głęboko w sercu, duszy, będą się zastanawiać, dlaczego niebo jest niebieskie... 

"Mnie to nauczyło, że nikt nie zna wszystkich odmian ludzkiego szczęścia. Może więc nie warto zadawać sobie pytania 'Co oni takiego w sobie widzą?'"

"Ciotki" to zbiór wspomnień ze świata, widzianego oczami małej dziewczynki. Anna Drzewiecka opisała swoje dzieciństwo, kierowała się pamięcią, własnymi odczuciami. Książkę "Ciotki" autorka napisała w 2012 roku.

Przyznam szczerze, że na początku trudno było mi się 'wgryźć' w tę pozycję. Wydawała mi się nużąca, kompletnie mnie nie wciągnęła, cały czas się rozpraszałam podczas czytania pierwszych rozdziałów. Już się bałam, iż będzie tak do samego końca tej lektury, lecz nie; po kilkudziesięciu stronach poczułam w tej pozycji 'to coś'. Czytanie zaczęło sprawiać mi przyjemność, a chyba o to chodzi, nieprawdaż?

Wspomnienia napisane przez p. Annę, kipiały realnością, prawdziwością, tak zwaną swojskością. Czuć było w nich ciepło rodzinne, jakie otaczało małą dziewczynkę. Odmienność każdego z opisywanych wspomnień, sytuacji intrygowała, a niektóre momenty przyprawiały o uśmiech na twarzy. Potrafiły rozbawić i sprawić, że czytelnik pomyśli "a więc nie tylko ja tak sądziłem w dzieciństwie...".

"Los czasami wybiera za nas."

Czuć było również, iż osoby, które pani Drzewiecka umieściła w swojej książce były prawdziwe, wyrwane z rzeczywistego życia i umieszczone na papierze, w sensie dosłownym. I choć nie było o nich nie wiadomo, jak wiele napisane, ani nie poznaliśmy ich dogłębnie, czuć było tę prawdziwość i szczerość w postaciach.

"Ciotki" są napisane barwnym językiem. Bogate słownictwo, niebanalna konstrukcja zdań zdecydowanie podwyższają wartość tej książki. Posiada ona nie tylko ciepłe wspomnienia, ale również wiele prawd życiowych.

Pozycję "Ciotki" polecam osobom, które kochają ciepły klimat w książkach. Które cenią sobie niebanalne słownictwo oraz prawdziwość wspomnień innych ludzi. W tej książce cała historia jest widziana oczami dziecka, co jeszcze może pokazać Wam, jakie jest rozumowanie najmłodszych.

"Są takie miejsca, które na zawsze zostają w pamięci. Miejsca czasem niespodziewane. Bo dlaczego akurat te, a nie inne? Często są zupełnie zwyczajne. Wydaje się, że nie mają w sobie nic, co warto zapamiętać. Czasem jednak wystarczy, że zagubiony promień słońca rozbłyśnie na jakimś detalu, wydobywając go z mroku, i nagle takie najzwyczajniejsze miejsce zupełnie się zmienia. Czasem czyjś uśmiech powoduje, że miejsce nagle staje się bardzo ważne. Czasem jakieś słowa, które równie dobrze można by usłyszeć całkiem gdzie indziej."

© Created Eternity, AllRightsReserved.

Designed by ScreenWritersArena